Imię dla chłopca

Parę miesięcy temu Alicja zamieściła wpis Imię dla dziewczynki.  Czas na analogiczny przegląd zmian popularności imion męskich, jakie obserwowaliśmy w Polsce na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. Trendy dotyczące nazywania dzieci nie są przypadkowe i dobrze ilustrują generalne zjawisko mody – jej źródła, wzrost i zmierzch. Jak sugerują freakonomiści – Steven Levitt i Stephen Dubner – imiona „żyją” w pewnych cyklach. Cykl taki ma często swoje źródło w najbardziej wpływowych lub wzorotwórczych segmentach społeczeństwa. Różnie rozumiane elity, klasa kreatywna, celebryci – w grupach tych pojawia się potrzeba dystynkcji, której przykładem może być potrzeba nadania oryginalnego imienia dla dziecka. Takie nowe, atrakcyjne imię z czasem popularyzuje się, w tym samym czasie tracąc swój walor oryginalności. Najpierw rezygnują z niego ci, którzy chcą się wyróżniać, a w konsekwencji z czasem traci ono swoją nośność w całym społeczeństwie (zwłaszcza, gdy w pewnym momencie funkcjonuje już tylko w najmniej wpływowych środowiskach).

Nie jest to rzecz jasna jedyny mechanizm popularyzacji imion, obserwacja trendów krótkookresowych pozwala z łatwością dostrzec korelacje z popularnością konkretnych osób lub postaci (zwłaszcza serialowych!).

Zacznijmy od „hitów lat 90-ych” (wykres poniżej). Największym z nich był niewątpliwie Mateusz. Na początku pierwszej dekady transformacji liczba małych Mateuszków wyraźnie przekraczała 15 tysięcy rocznie. Już w 1994 roku obserwujemy jednak jej spadek, przerwany okresowo w roku 2004 i 2008. Druga z tych dat zbiega się z premierą „Ojca Mateusza” w TVP. Jak widać popularność księdza-detektywa tylko na krótko zapobiegła zmniejszaniu się popularności tego imienia. Inne imiona z kategorii „the best of 90’s” to m.in. Damian, Kamil, Łukasz, Patryk, Dawid. Wszystkie nadawano wówczas liczbie większej niż 7 tysięcy dzieci rocznie, a dziś ich popularność jest przynajmniej dwukrotnie niższa. Warto zwrócić uwagę na przypadającą na początek lat dwutysięcznych fluktuację popularności imienia Dawid. Przypadkiem zbiega się ona w czasie ze podobnym trendem dotyczącym imienia Wiktoria (zob. Imię dla dziewczynki).

90sW niższym partiach skali da się równocześnie zaobserwować proces „wymierania” imion, które popularne były w jeszcze wcześniejszym cyklu. Już w połowie lat 90-ych mali Andrzejkowie, Arkowie, Grzesiowie i Mariuszkowie pojawiało się w liczbie nie większej niż 2-4 tysiące, ale współcześnie każde z tych imion pojawia się w liczbie mniejszej niż 1000, a w konsekwencji w okresie 2001-2007 znikają z zestawienia popularnych imion. Największy spadek tego rodzaju dotyczył imienia Rafał.

spadPrzejdźmy do imion, które ostatnio znalazły się na „topie”. Co ciekawe największy i to dość systematyczny wzrost dotyczy liczby Janów. Po okresie zapomnienia (zakończenie poprzedniego cyklu) Jaś powraca w glorii „starego, zapomnianego, ale szlachetnego imienia”. Analogiczną sytuację obserwujemy w przypadku Antków i Franciszków, choć w tym drugim przypadku nagły wzrost w roku 2013 trzeba niewątpliwie tłumaczyć tzw. „efektem Franciszka”. Szybko popularyzującymi się w ostatnich latach imionami były też: Alan, Olek oraz Igor, chociaż akurat w ostatnim roku daje się obserwować symptomy schyłku tej mody.

wzr Warto zwrócić uwagę również na imiona, które w okresie, którego dotyczą dane, osiągnęły wysoką popularność, ale moda na nie już minęła. Pełen cykl życia imienia najlepiej widać w przypadku Jakubów i Kacprów. Oba stały się modne pod koniec lat 90-ych, ale parę lat temu wyraźnie „przebrzmiały”. Stawiałbym, że kariera pierwszego z tych imion może mieć coś wspólnego z karierą Kuby Wojewódzkiego. W nieco niższym diapazonie popularności swój szczyt w latach dwutysięcznych osiągnęły także imiona Filip i Szymon. popNa koniec dwie ciekawostki – chodzi o trendy „siodłowe”. Można je interpretować jako interferencję dwóch bliskich sobie cykli. Przykładowo imiona Piotr i Paweł wydawały się dzielić los Andrzejów i Rafałów, jednak z jakiegoś powodu czasowo, po 2003 roku, ich popularność wzrosła. Poza innymi przyczynami imiona kojarzą się z siecią sklepów spożywczych, która znacząco rozszerzyła w tym okresie swój udział w rynku. Jak natomiast wyjaśnić nagły wzrost liczby Wojtków w roku 2010?powrI ostatnia potencjalna prawidłowość. W ostatnich kilkunastu latach równolegle spada liczba Marcinów, a rośnie liczba Marcelich. Jak widać poniżej tempo wymiany wydaje się względnie stałe. No, ale to może czysty przypadek.mar

Post scriptum

Po uwzględnieniu zmian wielkości poszczególnych roczników (ujętych jako liczba urodzeń żywych) charakter trendów nie ulega większej zmianie. Weźmy przykładowo wykres ilustrujący niedawny wzrost popularności niektórych imion. Jak widać różnice są nieznaczne. Trendy dotyczące posiadania dzieci nie zmieniają się tak szybko jak mody.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.