Archiwum autora: Irek Sadowski

Inflacja w nauce

W roku 2021 Minister Edukacji i Nauki trzykrotnie zmienia艂 zawarto艣膰 wykaz贸w czasopism naukowych. Wskutek tych zmian 艂膮czna liczba punkt贸w przyznawanych za artyku艂y wzros艂a w poszczeg贸lnych dyscyplinach tak, jak przedstawia to poni偶szy wykres. Wy偶sz膮 punktacj臋 zyska艂y w szczeg贸lno艣ci krajowe czasopisma naukowe. Wprowadzone zmiany dzia艂a艂y wstecz, zatem stanowi艂y nie tyle sygna艂 dla autor贸w, gdzie warto wysy艂a膰 teksty (zwi臋kszaj膮c konkurencj臋), co rodzaj redystrybucji – zamian臋 porz膮dku przyznawania kategorii naukowych (a wraz z nimi wysoko艣膰 finansowania i uprawnienia do nadawania stopni naukowych) w samej ko艅c贸wce okresu obj臋tego ocen膮 (2017-2021).

Impakt rozdzia艂贸w, czyli zbior贸wki kontratakuj膮

Jednym z element贸w wdra偶anej w艂a艣nie reformy nauki i szkolnictwa wy偶szego jest modyfikacja formu艂y oceny jednostek naukowych. Zmian szczeg贸艂owych jest sporo, jednak uwag臋 zwraca przede wszystkim fakt, 偶e zmienia si臋 wyra藕nie spos贸b, w jaki brane b臋d膮 pod uwag臋: autorstwo monografii, redakcja monografii i autorstwo rozdzia艂u w monografii. Przedstawione w sierpniu i wrze艣niu projekty rozporz膮dze艅 z jednej strony selektywnie przesuwaj膮 limity na te elementy dorobku naukowego, z drugiej 鈥 zmieniaj膮 skal臋 ich punktacji. Przeskakuj膮c od razu do konkluzji 鈥 zw艂aszcza w naukach spo艂ecznych i humanistycznych mo偶e to si臋 okaza膰 wa偶ny 鈥瀏ame changer鈥. Tylko czy zmiana ta b臋dzie na lepsze czy na gorsze?

Kiedy rozdzia艂 wchodzi za mocno鈥

Zacznijmy od tego, 偶e projekty rozporz膮dze艅 proponuj膮, by w ramach ocenianego dorobku autorstwo monografii zwartych oraz redakcje monografii zbiorowych stanowi艂y nie wi臋cej ni偶 20% (w por贸wnaniu do dotychczasowych 40%; w naukach przyrodniczych i wi臋kszo艣ci pozosta艂ych limit ma wynie艣膰 5%, ale tam takie publikacje maj膮 zwykle niewielkie znaczenie). Co istotne 搂7 pkt.13 projektu Rozporz膮dzenia w sprawie ewaluacji鈥 nie wspomina o rozdzia艂ach, wi臋c ich liczba w ankiecie parametryzacyjnej b臋dzie limitowana jedynie zapisem w 搂7 pkt.7. W praktyce oznacza to, 偶e rozdzia艂y b臋d臋 mog艂y stanowi膰 do 2/3 ca艂ego dorobku w dyscyplinie.

Monografie maj膮 zosta膰 podzielone na trzy klasy wed艂ug nieznanej na razie klasyfikacji wydawc贸w. W omawianych tu dziedzinach za autorstwo b臋dzie przyznawane 20, 80 albo 300 punkt贸w, za redakcj臋 5, 20 albo 150, a za autorstwo rozdzia艂u 鈥 5, 20 albo 75. Jako, 偶e na pierwsze dwa elementy obowi膮zuje do艣膰 niski limit, to trzeci okaza膰 si臋 mo偶e kluczowy. Przypomnijmy jednocze艣nie, 偶e za autorstwo artyku艂贸w w czasopismach obj臋tych ministerialnym programem 鈥濿sparcie dla czasopism naukowych鈥 (ma on obj膮膰 nie wi臋cej ni偶 500 najlepszych) przyznawane b臋dzie 20 punkt贸w, natomiast za autorstwo artyku艂贸w w czasopi艣mie znajduj膮cym si臋 w drugim kwartylu cytowalno艣ci (wg Scopusa) 鈥 70 punkt贸w. Sprawia to, 偶e rozdzia艂y w ksi膮偶kach nale偶膮cych do ministerialnych wykaz贸w stan膮 si臋 鈥瀎unkcjonalnym odpowiednikiem鈥 dobrych krajowych i zagranicznych czasopism.

Dane

Co jednak wiemy o ich realnym naukowym wp艂ywie? Czy wydawnictwa da si臋 鈥瀒mpaktowa膰鈥 podobnie jak czasopisma? Zerknijmy w dost臋pne dane. Gotowy zbi贸r przygotowa艂 w ramach swojego projektu zesp贸艂 dra Daniela Torres-Salinasa (zob. Torres-Salinas et al. 2013; 2014; tak偶e: projekt EC3Metrics). S膮 to wska藕niki stworzone w oparciu o dane na temat cytowalno艣ci ksi膮偶ek z bazy Thomson Reuters. Dane dotycz膮 okresu 2009-2013 i zosta艂y przygotowane na podstawie prawie p贸艂 miliona rekord贸w (publikacji). Kompletno艣膰 i trafno艣膰 informacji nt. ksi膮偶ek w bazie Thomson Reuters by艂a przedmiotem do艣膰 wszechstronnej krytyki (m.in. dominacja angielskiego, nier贸wna reprezentacja dyscyplin), jednak sama wielko艣膰 bazy czyni j膮 w jakim艣 stopniu reprezentatywn膮. W oparciu o te dane hiszpa艅ski zesp贸艂 stworzy艂 list臋 254 wydawnictw naukowych i okre艣li艂 warto艣ci 艣redniej cytowalno艣ci. Jednak wiele z tych wydawnictw dotyczy艂a znikoma liczba publikacji, dlatego dokona艂em dalszego filtrowania danych, pozostawiaj膮c jedynie te wydawnictwa, w przypadku kt贸rych liczba pozycji w bazie by艂a wy偶sza ni偶 350, a dyspersja ich cytowalno艣ci pozwala艂a wnioskowa膰, 偶e 艣rednia cytowalno艣膰 jest istotnie wy偶sza od zera. W efekcie na placu boju zosta艂o 68 wydawnictw, od wielkich komercyjnych graczy jak Routledge, przez mniejsze jak Karger Publishing, po wydawnictwa uniwersyteckie. Z pewno艣ci膮 nie jest to lista aktualna i wyczerpuj膮ca, ale traktuj臋 j膮 jako pr贸bk臋 dostatecznie wiarygodn膮, aby powiedzie膰 co艣 na temat wzor贸w dotycz膮cych cytowalno艣ci ksi膮偶ek.

Dobry i z艂y pieni膮dz?

Punkty na przedstawionym ni偶ej wykresie to wydawnictwa naukowe. B艂臋kitne to wydawnictwa uniwersyteckie, a granatowe to pozosta艂e. Wielko艣膰 punkt贸w jest proporcjonalna do liczby pozycji (monografii zwartych i rozdzia艂贸w) w zbiorze Torres-Salinasa et consortes. Jak wida膰, nie obserwujemy wyra藕nego wzoru, kt贸ry sugerowa艂by, 偶e wydawnictwo, kt贸re wydaje wa偶ne i szeroko cytowane ksi膮偶ki naukowe, wydaje tak偶e bardzo dobre zbior贸wki. Korelacja cytowalno艣ci dw贸ch typ贸w publikacji wynosi zaledwie 0,08 (ilustruje to dodana na wykresie linia regresji). Co typowe dla tego typu danych, na lekkie nachylenie linii pracuj膮 g艂贸wnie obserwacje odstaj膮ce (“lewary”). Najwi臋ksza przeci臋tna cytowalno艣膰 ksi膮偶ek osi膮gn臋艂o Princton University Press, a jednak przeci臋tna cytowalno艣膰 5’608 rozdzia艂贸w w wydanych przez nich zbior贸wkach to zaledwie 0,03. U komercyjnych gigant贸w te偶 bywa bardzo r贸偶nie. Elsevier ma znacznie lepiej “widoczne” ni偶 Springer ksi膮偶ki, ale s艂abiej “widoczne” rozdzia艂y. Z dwoma wyj膮tkami,聽 wydawnictwa cechuj膮 si臋 te偶 wi臋ksz膮 dyspersj膮 cytowalno艣ci (SD), ni偶 jej 艣redni膮 warto艣ci膮.

Cytowalno艣膰 monografii i rozdzia艂贸w wg wydawnictw (opracowanie w艂asne; 藕r贸d艂o danych: Torres-Salinas et al. 2014)

Kluczowe jest by膰 mo偶e to, 偶e istnieje dramatyczna r贸偶nica mi臋dzy odd藕wi臋kiem naukowym jaki maj膮 ksi膮偶ki, a tym, jaki maj膮 rozdzia艂y. Bior膮c pod uwag臋 艂膮czn膮 liczb臋 kilkuset tysi臋cy pozycji uwzgl臋dnionych w bazie naukowc贸w z Hiszpanii, do monografii odwo艂ywano si臋 przeci臋tnie 4,25 razy, a do rozdzia艂u 0,22 razy (to dla wszystkich dyscyplin 艂膮cznie, w naukach spo艂ecznych i humanistycznych oba wska藕niki by艂y niew膮tpliwie ni偶sze). “Impakt” rozdzia艂u by艂 zatem przeci臋tnie prawie 20 razy mniejszy ni偶 zwartej monografii.

Czy polska nauka zachoruje na now膮 odmian臋 punktozy?

Je艣li naukowa waga rozdzia艂u jest 20 razy mniejsza ni偶 monografii, to czy rozdzia艂y b臋d膮 r贸wnie偶 20 razy mniej istotne w ocenie dorobku naukowego? Wed艂ug proponowanych przez MNiSW regulacji za rozdzia艂 mia艂aby by膰 przyznawana czterokrotnie ni偶sza liczba punkt贸w ni偶 za monografi臋. Jednak realne znaczenie obu element贸w wcale nie przedstawia si臋 jak 1 do 4, przede wszystkim ze wzgl臋du na wspomniane na wst臋pie limity. Skoro profil osi膮gni臋膰 publikacyjnych mo偶e w odpowiednich okoliczno艣ciach wygl膮da膰 nast臋puj膮co: 20% ksi膮偶ek zwartych (i redakcji), 47% rozdzia艂贸w, 33% artyku艂贸w, to dobrze punktowane rozdzia艂y mog膮 si臋 okaza膰 kluczem do dobrego wyniku oceny. Warto tak偶e pami臋ta膰, 偶e “pr贸g wej艣cia” do zagranicznych wydawnictw jest w przypadku rozdzia艂贸w znacznie ni偶szy ni偶 w przypadku zwartych ksi膮偶ek (w analizowanych danych rozdzia艂贸w by艂o 10 razy wi臋cej ni偶 ksi膮偶ek). 艁膮cznie ustawia to w pewnym stopniu “strategi膮 wygrywaj膮c膮” przysz艂膮 parametryzacj臋, cho膰 wiele zale偶y jeszcze od tego, jak wygl膮da膰 b臋d膮 wykazy KEN. W zale偶no艣ci od tego jak zostan膮 one sprofilowane, mog膮 bardziej lub mniej przypomina膰 struktur臋 impakt贸w zastosowan膮 w przypadku artyku艂贸w w czasopismach.

ps. Wpis powsta艂 w GESIS w Kolonii. Kiedy zapyta艂em niemieckich koleg贸w o rol臋, jak膮 w ocenie dorobku przypisuje si臋 w niemieckiej nauce rozdzia艂om w pracach zbiorowych, us艂ysza艂em: (a) “Chapters? Nobody聽 cares about chapters!”; (b) “It doesn’t count, unless it’s either Oxford, Cambridge or one of the best US universities”. Takiej aktywno艣ci publikacyjnej nie uwa偶a si臋 za w pe艂ni kompetytywn膮.

Infografika “Spo艂ecze艅stwo obywatelskie czy koalicja politycznych plemion?”

Czy polskie spo艂ecze艅stwo jest koalicj膮 zwa艣nionych plemion czy raczej deliberuj膮c膮 wsp贸lnot膮 obywatelsk膮? Odpowiedzi na to pytanie szukali艣my, tworz膮c wsp贸lnie z Kub膮 Wysmu艂kiem infografik臋, kt贸ra podsumowuje wybrane wyniki ko艅cz膮cego si臋 w艂a艣nie projektu “Ludzie w sieciach” (realizowany w ISP PAN ze 艣rodk贸w NCN).

(kilknij, aby zobaczy膰 w pe艂nej rozdzielczo艣ci)

“Ludzie w sieciach”

Dwa demograficzne mity

The Economist opublikowa艂 niedawno daily chart, kt贸rego tytu艂 w kontek艣cie panuj膮cych nastroj贸w spo艂ecznych brzmi jak prowokacja: Why Europe needs more migrants. Ka偶dy kto zna “Ekonomist臋” wie jednak, 偶e to pismo reprezentuj膮ce trze藕wy, ekonomiczny racjonalizm w opozycji do wszelkich ideologicznych idiosynkrazji, wi臋c je艣li prowokuje, to przede wszystkim do my艣lenia.

Cho膰 o sytuacji demograficznej ju偶 pisali艣my, i to dosy膰 obszernie, na moment wracam wi臋c do tego tematu. Trudno oprze膰 si臋 bowiem wra偶eniu, 偶e ktokolwiek si臋 nim zajmuje w debacie publicznej – od rz膮dz膮cych po Make Life Harder – my艣lenie to jest obci膮偶one: (a) fiksacj膮 na dzietno艣ci, (b) marginalizacj膮 ekonomicznej roli imigracji. Zrekapituluj臋 kr贸tko te dwa b艂臋dne mniemania.

“Mit dzietno艣ci” zak艂ada, 偶e (1) wy偶sza dzietno艣膰 mo偶e samodzielnie rozwi膮za膰 problemy demograficzne wsp贸艂czesnej Polski, a tak偶e, 偶e (2) zapewnienie zast臋powalno艣ci pokoleniowej jest dzi艣 w Polsce realne. Aby najpro艣ciej wyja艣ni膰 na czym polega mylno艣膰 tych przekona艅 zacznijmy od mo偶liwie najprostszej ilustracji – sztafety pokole艅. Na wykresie poni偶ej przedstawione zosta艂y liczebno艣ci 10-letnich kohort wiekowych wsp贸艂czesnych Polek (dane GUS z VI 2017). Ograniczymy si臋 do kobiet, poniewa偶 to w艂a艣nie ich bezpo艣rednio dotycz膮 statystyki dzietno艣ci. Przeci臋tny wiek urodzenia dziecka to obecnie 29 lat. Przyjmuj膮c kilka interpretacyjnych uproszcze艅 mo偶emy wi臋c spojrze膰 na te kohorty jako na sekwencj臋 grup matek i c贸rek oddzielonych od siebie interwa艂em 30 lat. Takiej interpretacji mo偶na postawi膰 szereg s艂usznych zastrze偶e艅1, ale mimo wszystko b臋dzie to wystarczaj膮ce przybli偶enie realnych prawid艂owo艣ci.

Wielko艣膰 kohort demograficznych w populacji wsp贸艂czesnych Polek (stan na 30 VI 2017 wg GUS)

Do oznaczenia na wykresie poszczeg贸lnych “sztafet pokoleniowych” u偶y艂em osobnych palet kolorystycznych. Kobiety w wieku 60-69 lat to “kohorta matek” dla kobiet w wieku 30-39 lat, te z kolei to “statystyczne matki” dziewczynek w wieku 0-9 lat. Analogiczn膮 relacj臋 mo偶emy zdefiniowa膰 dla dzisiejszych pi臋膰dziesi臋cio- i dwudziestolatek, a tak偶e dla czterdziesto- i nastolatek.

Co widzimy na wykresie? Je艣li por贸wnamy kohort臋 60-69 z ich “c贸rkami”, to wida膰, 偶e kobiety urodzone tu偶 po II wojnie 艣wiatowej wyda艂y na 艣wiat przeci臋tnie wi臋cej ni偶 jedn膮 c贸rk臋. Nie zmienia tego nawet wzi臋cie pod uwag臋 rosn膮cej 艣miertelno艣ci kobiet po 50-tce – owe “ubytki” skompensowane s膮 szar膮 “czapk膮” na dw贸ch ostatnich s艂upkach (艣miertelno艣膰 m艂odszych kobiet jest niska, zosta艂a wi臋c pomini臋ta). Dla kolejnych grup wiekowych ta tendencja wyra藕nie si臋 zmienia. C贸rki kobiet w wieku 50-59 lat, czyli dzisiejsze 20-latki, s膮 mniej liczne ni偶 ich matki. Dramatyczny spadek zaczyna si臋 jednak dopiero w kolejnych grupach. Sukcesj臋 ponad 3 milionom dzisiejszych 30-latek zapewnia zaledwie 2 miliony dziewczynek poni偶ej 10 roku 偶ycia.

Co z tego wynika? Po pierwsze trzeba rozumie膰, 偶e 偶aden ze s艂upk贸w nie powi臋kszy si臋 ju偶 samym ruchem naturalnym. Dzisiejsza kohorta nastolatek nie zrobi si臋 wi臋ksza ni偶 2 miliony. Niezale偶nie wi臋c od wska藕nika liczby urodze艅, nie zwi臋kszy si臋 liczba przysz艂ych matek. Nawet gdyby trend niskiej dzietno艣ci zosta艂 kompletnie zatrzymany, nie ma powrotu do liczebno艣ci Polek z wy偶u lat 1980-ych.

Ale czy ten trend mo偶na zatrzyma膰? Wsp贸艂czynnik dzietno艣ci (przeci臋tna liczba dzieci przypadaj膮cych na kobiet臋 w wieku rozrodczym) wynosi w Polsce niewiele ponad 1,3 (czyli statystycznie ka偶da matka ma ok. 2/3 c贸rki). To bardzo ma艂o, ale w Europie jedynie dwa kraje balansuj膮 na poziomie odtwarzalno艣ci pokole艅, czyli maj膮 ten wsp贸艂czynnik na poziomie oko艂o 2, s膮 to Francja i Irlandia. Przypomnijmy jednak – jest to poziom odtwarzalno艣ci, a nie przyrostu, wi臋c dylemat dotyczy samego utrzymania liczebno艣ci tych najmniej licznych kohort (sic!). Co wi臋cej, takiej energii w p艂odzeniu dzieci nie obserwujemy nigdzie na wsch贸d od Renu, a my wypadamy pod tym wzgl臋dem blado nawet na tle samych s膮siad贸w (zob. interaktywny wykres na Google).

Aby osi膮gn膮膰 przeci臋tn膮 dzietno艣膰 na poziomie 2 – kt贸rej Polska w og贸le nie notowa艂a od 1991 roku – kobiety musia艂yby rodzi膰 w wyra藕nie m艂odszym wieku i w zwi膮zku z tym masowo rezygnowa膰 z innych 偶yciowych plan贸w. Nie chodzi nawet o realizacj臋 marze艅 o karierze na szczytach w艂adzy i bogactwa, czy o podr贸偶y dooko艂a 艣wiata, ale o rzeczy znacznie bardziej rudymentarne, takie jak studia. Przypomnijmy, 偶e wsp贸艂czynnik skolaryzacji brutto na poziomie szkolnictwa wy偶szego wynosi艂 na pocz膮tku lat 1990-ych niewiele ponad 10%, ale w 2010 roku przekroczy艂 50%. Ju偶 sama masowo艣膰 studi贸w wy偶szych przesuwa wi臋kszo艣膰 decyzji prokreacyjnych na okres po 25. roku 偶ycia. Do pewnych rzeczy po prostu nie ma powrotu, chyba, 偶e w scenariuszu Handmaid’s Tale.

Warto tak偶e pami臋ta膰, 偶e programy child benefit, analogiczne do 500+, posiada wi臋kszo艣膰 pa艅stw europejskich, wi臋c ze wzgl臋du na konwergencj臋 tak instytucji, jak styl贸w 偶ycia wzgl臋dnie bezpieczne wydaje si臋 za艂o偶enie, 偶e dzietno艣膰 w Polsce mo偶e w nadchodz膮cych latach wzrosn膮膰, ale co najwy偶ej do poziomu 1,5-2,0. W najbardziej optymistycznym z tych scenariuszy (i bior膮c na razie w nawias migracje) za 40 lat wykres “sztafety matek i c贸rek” wygl膮da艂by mniej wi臋cej tak jak na wykresie poni偶ej2. Czarne obrysy oddaj膮 wielko艣膰 kohort z pierwszego wykresu, czyli tych dzisiejszych. Globalnie oznacza to spadek populacji o oko艂o 28% (przypomnijmy – to wersja optymistyczna!). Ale 鈥 i to jest szczeg贸lnie uderzaj膮ce – w wersji 鈥瀙esymistycznej鈥 (czyli przy wsp贸艂czynniku dzietno艣ci na obecnym poziomie 1,3), sprawa przedstawia si臋 w zasadzie niewiele gorzej – spadek wyniesie 33%. Jak wida膰 optymizm i pesymizm w sprawie dzietno艣ci niewiele si臋 r贸偶ni膮 – konik i tak ju偶 uciek艂. Wy偶szy wsp贸艂czynnik urodze艅 w og贸lnym rozrachunku mo偶e nieco poprawi膰 sytuacj臋 demograficzn膮, ale fiksowanie si臋 na dzietno艣ci jako rozwi膮zaniu problemu starzenia si臋 spo艂ecze艅stwa jest nieracjonalne.

“Sztafeta demograficzna” z poprzedniego wykresu za 40 lat przy za艂o偶eniu o rosn膮cej dzietno艣ci.

Przejd藕my zatem do kwestii imigracji. W dobie kryzysu migracyjnego jest to sprawa dra偶liwa, poniewa偶 zosta艂a spleciona z gor膮cymi w膮tkami politycznymi, w tym z l臋kami o bezpiecze艅stwo i to偶samo艣膰. Jednak niezale偶nie od towarzysz膮cych jej emocji warto patrze膰 na ni膮 trze藕wo 鈥 system emerytalny potrzebuje czynnych zawodowo, a rozwijaj膮ca si臋 gospodarka 鈥 r膮k do pracy. Jest jasne, 偶e firmy b臋d膮 poszukiwa艂y pracownik贸w nawet je艣li rodzima poda偶 si臋 wyczerpie. Presja popytu na pracownika odczuwana jest na razie g艂贸wnie w postaci rekordowo niskiego poziomu bezrobocia, ale gospodarka ju偶 od dawna “zasysa” te偶 pracownik贸w z zagranicy.

Kwesti臋 emigracji i imigracji zarobkowej, jak wszystkie inne zjawiska ekonomiczne, wypada rozpatrywa膰 w kategoriach poda偶y i popytu. Patrz膮c na dane GUS dotycz膮ce ruch贸w ludno艣ciowych do i z Polski widzimy, 偶e wci膮偶 wi臋cej os贸b wyje偶d偶a, ni偶 przyje偶d偶a. Poni偶szy wykres pokazuje migracje na sta艂e, czyli (wg GUS) na co najmniej 12 miesi臋cy. Czarna ramka pokazuje ubytki ludno艣ciowe, za艣 czerwone wype艂nienie – stopie艅 ich bie偶膮cego uzupe艂niania przez przybyszy z zagranicy. S膮 to jedynie przybli偶enia i nie uwzgl臋dniaj膮 wszystkich rodzaj贸w przep艂yw贸w ludno艣ciowych (o tym za chwil臋), jednak ta wystandaryzowana miara daje pewne poj臋cie o atrakcyjno艣ci migracyjnej naszego kraju. W ostatnich latach wci膮偶 wi臋cej ludzi d艂ugotrwale opuszcza艂o Polsk臋, ni偶 do niej na sta艂e przybywa艂o, cho膰 wida膰 jednocze艣nie trend zmniejszania si臋 tej r贸偶nicy. W odr贸偶nieniu od kwestii przyrostu naturalnego, tu pa艅stwo ma realny i du偶o bardziej znacz膮cy wp艂yw na konsekwencje demograficzne – oznacza to, 偶e w odr贸偶nieniu od wykresu ilustruj膮cego odtwarzalno艣膰 pokoleniow膮, tu du偶o trudniej przewidzie膰 dalszy trend bez wiedzy o konkretnych decyzjach politycznych. Jednak ze wzgl臋du na wspomniane kwestie popytowo-poda偶owe, instytucjonalny wp艂yw na bilans migracyjny r贸wnie偶 nie jest nieograniczony.

Stosunek emigracji (czarna ramka) do imigracji (czerwone wype艂nienie), dane GUS.

Tu dochodzimy do mitu nr 2. Jest nim przekonanie, 偶e polityka imigracyjna mo偶e sprowadza膰 si臋 do zamkni臋cia drzwi na osoby spoza Unii Europejskiej (czy szerzej rozumianego Zachodu). Jest tak, poniewa偶 Polska wraz z Chorwacj膮, Rumuni膮 i Bu艂gari膮 zamyka stawk臋, je艣li idzie o poziom 偶ycia szeroko rozumianego Zachodu. Sami imigranci r贸wnie偶 dokonuj膮 wybor贸w, wi臋c obie strony potrafi膮 by膰 swoi艣cie 鈥瀢ybredne鈥. Jedynie kraje najbardziej zamo偶ne, takie jak Wielka Brytania, USA czy Niemcy mog膮 regulowa膰 nap艂yw imigrant贸w jedynie przez selekcj臋 negatywn膮.

Jedna z lansowanych obecnie koncepcji zak艂ada, 偶e imigracj臋 mo偶na skutecznie zast膮pi膰 reemigracj膮 i repatriacj膮, a liczba emigrant贸w z Polski i os贸b polskiego pochodzenia jest do tego wystarczaj膮ca. Jednak najwi臋ksze zagraniczne spo艂eczno艣ci polskie s膮 na Zachodzie (dwa najwi臋ksze o艣rodki to USA i Niemcy), wi臋c jest to r贸wnoznaczne z oczekiwaniem porzucenia przez ludzi lepiej p艂atnej pracy i lepszych perspektyw 偶yciowych, jakie oferuj膮 im te kraje. Na wsch贸d od Polski najwi臋kszym o艣rodkiem jest natomiast Bia艂oru艣, ale zamieszkuje tam ok. 300 tys. os贸b deklaruj膮cych polskie pochodzenie, wi臋c nawet przyci膮gni臋cie ca艂ej mniejszo艣ci polskiej z terenu by艂ego ZSRR – bior膮c w nawias realne mo偶liwo艣ci i koszty – mia艂aby marginalne skutki ekonomiczne (dodajmy, 偶e w okresie 1997-2016 Polska wyda艂a 5908 formalnych wiz repatriacyjnych). By膰 mo偶e niekt贸rzy dopatruj膮 si臋 tak偶e szansy w negatywnym rezultacie negocjacji dotycz膮cych Brexitu. Zostawmy jednak r贸偶nego rodzaju z艂udzenia i przyjrzyjmy si臋 faktom.

Realnie rzecz bior膮c, dora藕ne rozwi膮zanie braku dodatkowych r膮k do pracy trafi艂o si臋 Polsce wyj膮tkowym zbiegiem okoliczno艣ci. To czego nie widzimy na powy偶szym wykresie to liczna rzesza pracownik贸w przyje偶d偶aj膮cych na kr贸tki okres. Liczb臋 formalnie wydanych nowych zezwole艅 na prac臋 ilustruje kolejny wykres (poni偶ej), a trzeba mie膰 na wzgl臋dzie, 偶e jest ona du偶o ni偶sza ni偶 realna liczba pracuj膮cych w Polsce Ukrai艅c贸w3. Pocz膮wszy przynajmniej od 2014 roku nap艂yw si艂y roboczej do Polski jest zatem realnie wi臋kszy ni偶 odp艂yw, poniewa偶 poda偶 pracy skutecznie 鈥瀞uplementowana鈥 jest masowymi przyjazdami kr贸tkookresowymi z Ukrainy (ponad 80%). Warto w tym kontek艣cie postawi膰 pytanie: kto zast膮pi艂by tych pracownik贸w, gdyby na Ukrainie panowa艂 pok贸j i kwit艂a gospodarka?

Liczba cudzoziemc贸w (w tys.), kt贸rzy otrzymali pozwolenie na prac臋 w Polsce, dane GUS.

Dla kogo, poza mieszka艅cami pogr膮偶onej w kryzysie i wojnie domowej Ukrainy, Polska jest dzi艣 atrakcyjnym kierunkiem emigracji? Kraje, z kt贸rych nap艂yw ludzi w ostatnich pi臋ciu latach nasila艂 si臋 i wynosi艂 wi臋cej ni偶 1500 os贸b to: Bia艂oru艣, Mo艂dawia oraz Indie. Wyra藕nie os艂ab艂 natomiast nap艂yw z Chin (prawie sze艣ciokrotnie w ostatnich 6 latach). Wydaje si臋 jasne, 偶e r贸偶nica stopnia rozwoju mi臋dzy krajami musi by膰 wystarczaj膮ca, by 艂膮czny, relatywny koszt emigracji (w tym ten psychologiczny) by艂 mniejszy ni偶 wzgl臋dne korzy艣ci potencjalnego imigranta. Bia艂oru艣 ma ni偶sze ni偶 Polska PKB per capita (r贸wnie偶 to liczone w sile nabywczej), ale le偶y blisko, wi臋c bezpiecznie mo偶na za艂o偶y膰, 偶e wszystkie kraje lepiej od niej rozwini臋te nie stan膮 si臋 藕r贸d艂em nap艂ywu pracownik贸w do Polski. Na tej zasadzie mo偶emy bezspornie wykluczy膰 kraje takie jak Gabon, Meksyk czy Iran. Do tej grupy nale偶y te偶 zapewne Botswana, Tajlandia, Chiny, Brazylia czy Algieria. Jednocze艣nie mieszka艅cy kraj贸w bardziej oddalonych od Polski geograficznie i kulturowo ni偶 Ukraina i Bia艂oru艣, ponosz膮 niew膮tpliwie znacznie wi臋ksze koszty takiej migracji.

Je艣li w Polsce istniej膮 silne idiosynkrazje dotycz膮ce kierunk贸w migracji i mo偶liwo艣ci integracji cudzoziemc贸w (a debata publiczna jasno wskazuje, 偶e tak jest), warto postawi膰 klarowne pytanie o to, jak owe preferencje przek艂adaj膮 si臋 na konkretne polityki publiczne. A mo偶e liczymy jedynie na kryzysy w nieodleg艂ym otoczeniu mi臋dzynarodowym?


1. Mediana wieku urodze艅 stale zmienia si臋 (ro艣nie), a jej wariancja jest oczywi艣cie spora, wi臋c cz臋艣膰 dziewczynek z grupy 0-9 jest w istocie c贸rkami kobiet nale偶膮cych do kohorty 10-19, a inna cz臋艣膰 – kohorty 50-59. Jednak takie “przesuni臋cia” i nieregularno艣ci dotycz膮 wszystkich kohort, wi臋c ich efekty w wi臋kszo艣ci znosz膮 si臋. Zatem cho膰 nie mamy tu substancjalnie trafnego opisu rzeczywisto艣ci, to oddaje on faktycznie wpisane w ni膮 trendy.

2. Zak艂adam tu stopniowe, liniowe dochodzenie dzietno艣ci do poziomu 2.0.

3. Pozwolenia s膮 przed艂u偶ane na podstawie o艣wiadczenia pracodawcy, a tych wg UDSC by艂o w 2016 roku 1,26 mln – ta liczba mo偶e by膰 z kolei zawy偶ona w stosunku do realnie pracuj膮cych. ZUS podaje liczb臋 270 tys. zarejestrowanych Ukrai艅c贸w.

Strategie kadrowe polskich instytucji naukowych

Czy du偶e wydzia艂y i ma艂e centra badawcze maj膮 w Polsce podobne czy r贸偶ne szanse na uzyskanie wysokiej jako艣ci osi膮gni臋膰 naukowych? Czy poszczeg贸lne dziedziny nauki r贸偶ni膮 si臋 pod tym wzgl臋dem? W ko艅cu – czy w Polsce mamy wzgl臋dnie jednolite pole instytucji naukowych, czy te偶 ich pierwsz膮, drug膮 i ni偶sze ligi? O tych i paru innych kwestiach pisz臋 w artykule, kt贸ry ukaza艂 si臋 w艂a艣nie na 艂amach “Nauki”.
Tekst zamieszczony zosta艂 w wolnym dost臋pie na stronie czasopisma: http://www.nauka-pan.pl/index.php/nauka/article/view/672.

Nature vs nurture

Trwaj膮ce w艂a艣nie Igrzyska Olimpijskie zdaj膮 si臋 po raz kolejny rozstrzyga膰 stary problem – talent (“nature”) czy praca i warunki (“nurture”). O talencie mo偶na by zak艂ada膰, 偶e jest w populacji 艣wiata roz艂o偶ony losowo, jednak niekt贸re wielkie pa艅stwa maj膮 zaskakuj膮co ma艂o medali – jak Indie (1 br膮zowy przy 1236 mln populacji), albo nie maj膮 ich wcale – jak Meksyk (0 medali na 117 mln). W臋gry, o populacji niewiele wi臋kszej ni偶 stolica tego ostatniego, maj膮 6 z艂otych (艂膮cznie 13). Ale najbardziej “efektywne” w dziedzinie sportu okazuj膮 si臋 dotychczas Grenada, Bahamy i Nowa Zelandia.

W Internecie istnieje wygodna por贸wnywarka, obejmuj膮ca osi膮gni臋cia medalowe pa艅stw pocz膮wszy od roku 1896: http://www.medalspercapita.com/.

Medale per capita w RIO