Dwaj badacze z Paris School of Economics zaprezentowali wyniki swoich analiz
nad wpływem relacji budowy ciała małżonków na ich życiową satysfakcję. Pokazują one, że poza samymi wagami na ogólne zadowolenie badanych Niemców silnie wpływa różnica wagi między partnerami
(również ujemna). W przypadku kobiet ilustruje to poniższy wykres (widzimy tu efekt netto - w stosunku do par bez nadwagi - przy kontroli bogatego zestawu zmiennych metryczkowych).
grudzień 2010
Eurostat opublikował ciekawy raport nt. przestępstw w Europie. Wynika z niego np. że nasi sąsiedzi - Litwini - dokonują morderstw ponad 6 razy częściej niż my, z kolei innym sąsiadom - Niemcom - ów występek zdarza się o jedną trzecią rzadziej. Różnic tych niestety nikt wiarygodnie nie tłumaczy, ani w raporcie, ani w komentarzach prasowych.
Jednak to co zainteresowało mnie szczególnie to ogólnoeuropejski trend dotyczący spadku ogólnej masy przestępstw. Ilustruje to wykres poniżej. Podajmy dla przykładu, że w Polsce ogólna liczba zbrodni rosła do roku 2003, po czym dramatycznie spada - prawie o 1/3 (z 1,47 mln w 2003 do 1,08 mln w 2008). Podobny trend obserwujemy we Litwie, Łotwie, Słowacji, czy Węgrzech (w Czechach spadek zaczął się już w roku 2000).
Czyżbyśmy zatem obserwowali dodatkową, rzadziej dostrzeganą korzyść z akcesji do UE? Dość prawdopodobne jest, że znaczenie miał spadek bezrobocia i emigracja zarobkowa. Trzeba jednak zauważyć, że ten sam trend obserwujemy w Niemczech, Francji, czy Wielkiej Brytanii. A więc może raczej jest to efekt "post-9/11" - wzrost znaczenia kwestii bezpieczeństwa w polityce, ale również w dyskursie publicznym, większe poczucie zagrożenia zewnętrzengo?
Na razie pozostają spekulacje, a jedynym dającym się wskazać w danych eurostatu predyktorem bezpieczeństwa w Europie - znajomość języka niemieckiego (praworządni są zwłaszcza Austriacy, Szwajcarzy, Niemcy, chociaż także Norwegowie, czy Islandczycy).
listopad 2010
Wg danych GUS Polska znajduje się na 8. miejscu (na 43 państwa) pod względem nierównego trwania życia płci w Europie.
Kobiety żyją tu statystycznie prawie o 9 lat dłużej (wyprzedzają nas jedynie Rosja, Ukraina, Białoruś i republiki bałtyckie).
Jest to jedna z tych niewielu nierówności, które faworyzują kobiety - podkreślić bowiem trzeba, że średnia długość życia Polek nie odstaje tak bardzo od przeciętnej europejskiej, jak to się dzieje w przypadku mężczyzn.
Przykładowo Szwedzi żyją o 8 lat dłużej niż Polacy, podczas gdy Szwedki tylko o 3 lata dłużej niż Polki. Pokazuje to, że warunki zdrowotne życia mężczyzn są w Polsce relatywnie złe.
Druga ciekawostka demograficzna - tabele długości życia pokazują, że od względnie stałego trendu opadania współczynnika zgonów były w ostatnich 30 latach dwa odstępstwa. Otóż na początku lat 80-ych (stan wojenny) nadzwyczajnie spadła, a na początku lat 90-ych ("miodowy miesiąc transformacji") nadzwyczajnie wzrosła liczba zgonów (oba efekty silniejsze wśród mężczyzn).
Ciekawy jest zwłaszcza ten drugi efekt, a wiąże się ze zwiększoną liczbą zgonów spowodowanych chorobami układu krążenia oraz najwyższym w ciągu trzech ostatnich dekad współczynnikiem zgonów o przyczynach "zewnętrznych".
Można by rzec, że przez moment mieliśmy demograficzny "dziki zachód".
Prawdopodobieństwo śmierci z przyczyn "pozazdrowotnych" zmalało w naszym kraju od tamtej pory o około 30%. We wszystkich notowanych przez GUS kategoriach zgonu jest niezmiennie wyższe dla mężczyzn (również w takich, jak np. choroby układu trawiennego).
Różnica przeciętnej długości trwania życia między płciami w krajach europejskich (2008)
sierpień 2010
Nieco sfrustrowany lekturą niektórych socjologicznych wieszczy, zwłaszcza tych, którzy utyskują na moralny rozkład i zapowiadają rychły krach obecnego globalnego systemu społeczno-gospodarczego, postarałem się znaleźć informacje o tym, jak w ostatnich dziesięcioleciach zmieniał się zakres skrajnego ubóstwa oraz łącznych nierówności materialnych w naszym "zgniłym" świecie.
Otóż okazuje się, że liczba ludzi żyjących za mniej niż przeliczeniowego dolara (PPP) dziennie spadła z ponad 25% populacji świata w roku 1970 do około 5% w roku 2006. W tym samym czasie globalny index Giniego spadł z wartości 68 do 61. Tak przynajmniej twierdzą dwaj
specjaliści z MIT i Columbia University . Sceptycy zapytają zapewne czy to wystarczający postęp (aczkolwiek dla nich samo pojęcie postępu byłoby cokolwiek podejrzane) i dlaczego zmiany po roku 1990 są słabsze. Optymiści oddadzą się zaś błogim ekstrapolacjom.
lipiec 2010
Leitner i spółka znów się nie pomylili...
czerwiec 2010
Statystycy z Wiedeńskiego Uniwersytetu Ekonomicznego już wiedzą kto najprawdopodobniej zdobędzie mistrzostwo świata w trakcie turnieju w RPA. Za pomocą modeli wielopoziomowych policzyli prawdopodobieństwa dla każdej z drużyn - artykuł jest dostępny w sieci na stronie wspomnianej uczelni:
Leitner i jego koledzy chwalą się, że dwa lata temu ich model zadziałał bardzo dokładnie. Warto zwrócić uwagę, kto zajmuje się podobnymi przewidywaniami. Cytuję: "Various strategies for forecasting the winner of the World Cup 2010 have been proposed (e.g., J.P.Morgan, 2010; UBS Wealth Management Research, 2010; Goldman Sachs, 2010)".
maj 2010
Zbliżające się wybory prezydenckie są kolejną okazją do sprawdzenia, na ile "naostrzony i naoliwiony"
jest oręż sondażystów. Regularny monitoring badań przedwyborczych prowadzi Organizacja Firm Badania Opinii i Rynku .
Dzięki porównaniu formułowanych predykcji z rozstrzygnięciem wyborów możemy przekonać się, czy utyskiwanie polityków na sondaże
ma realne podstawy, czy podyktowane jest bieżącym interesem politycznym. Warto może przypomnieć, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych większość firm badawczych
osiągnęła akceptowalny wedle wszelkich standardów poziom błędu predykcji, a OBOP i PBS przewidziały późniejsze rezultaty z niespotykaną wprost precyzją (dla żadnej z sześciu głównych partii różnica predykcji i ofinalnego wyniku nie wynosiła więcej niż +/-2,5 pp - warto zaznaczyć, że mowa o standardowych sondażach przedwyborczych, a nie badaniach exit-poll).
Efektowną wizualizację rezultatów bieżących badań sześciu głównych instytótów badawczych można znaleźć na
stronie OFBOR.
kwiecień 2010
Czy poglądy społeczno-ekonomiczne zmieniają się wraz z wiekiem i wchodzeniem w kolejne etapy karier?
Ciekawą analizę przedstawił jeden z amerykańskich portali randkowych (sic!). Bazując na danych z ponad 170 tys. profili użytkowników przedstawiono, jak w kolejnych fazach życia ewoluują przekonania (głównie samotnych - wszak chodzi o portal randkowy) Amerykanów.
Do 21 roku życia najbardziej atrakcyjne są dla nich idee libertarian, później demokratów, po 30tce republikanów, a parę lat po pięćdziesiątce stają się po prostu konserwatywni (sami autorzy używają określenia: autorytarni).
Komentatorzy trafnie zauważyli, że na podstawie tych danych nie da się jednak jednoznacznie stwierdzić, w jakim stopniu jest to "efekt cyklu życiowego", a w jakim "efekt generacji".
Z pewnością jeden i drugi ma pewne znaczenie.
Jaki gust muzyczny mają Polacy? To pytanie zaświtało mi, gdy po raz kolejny przeglądałem wyniki badań Bourdieu opisane w "Dystynkcji".
Nie udało mi się znaleźć zupełnie aktualnego sondażu na ten temat, jednak niezłym przybliżeniem są wyniki ogólnopolskich badań TNS OBOP z przełomu lat 2007/2008 (n=1005).
Wnioski są z grubsza zgodne z wynikami, które uzyskiwałem w Białymstoku. Największa grupa słucha muzyki popularnej i dyskotekowej ("dance") (52%). Pewnym zaskoczeniem może być drugie miejsce disco-polo (29%).
Na kolejnych miejsach znalazły się: rock (27%) i muzyka filmowa (20%). Muzyki poważnej słuchało wówczas (przynajmniej deklaratywnie) 15%, jazzu 18% (licząc ze smooth jazzem), a bluesa 9%. Pytanie miało oczywiście charakter wielowyborowy.
Mniej więcej w tym samym czasie (2008) badania prowadzone wśród internautów pokazywały, że najbardziej popularnymi wykonawcami byli Feel, Metallica i Bajm. Piękny zestaw.
Z grubsza można sobie wyrobić przekonanie o tym, jaka muzyka puszczana jest w większości polskich domów.
Aż strach pomyśleć co wyszłoby u nas z ankiety Bourdieu, w której pytał o to, jak wiele osób zna i lubi "Dobrze temperowany klawesyn" Bacha.
luty 2010
Wędrując po internecie trafiłem na stronę z ciekawymi zestawieniami statystycznymi na temat Stanów Zjednoczonych.
Poniżej dwa przykłady: rozkład dochodu wg religii (najmniej biednych jest w USA wśród... hindusów) i obszary działań
wolontariackich wg kategorii wiekowych.
>> kliknij na obrazkach, by przejść na stronę źródłową <<