sierpień 2010
Nieco sfrustrowany lekturą niektórych socjologicznych wieszczy, zwłaszcza tych, którzy utyskują na moralny rozkład i zapowiadają rychły krach obecnego globalnego systemu społeczno-gospodarczego, postarałem się znaleźć informacje o tym, jak w ostatnich dziesięcioleciach zmieniał się zakres skrajnego ubóstwa oraz łącznych nierówności materialnych w naszym "zgniłym" świecie.
Otóż okazuje się, że liczba ludzi żyjących za mniej niż przeliczeniowego dolara (PPP) dziennie spadła z ponad 25% populacji świata w roku 1970 do około 5% w roku 2006. W tym samym czasie globalny index Giniego spadł z wartości 68 do 61. Tak przynajmniej twierdzą dwaj
specjaliści z MIT i Columbia University . Sceptycy zapytają zapewne czy to wystarczający postęp (aczkolwiek dla nich samo pojęcie postępu byłoby cokolwiek podejrzane) i dlaczego zmiany po roku 1990 są słabsze. Optymiści oddadzą się zaś błogim ekstrapolacjom.
lipiec 2010
Leitner i spółka znów się nie pomylili...
czerwiec 2010
Statystycy z Wiedeńskiego Uniwersytetu Ekonomicznego już wiedzą kto najprawdopodobniej zdobędzie mistrzostwo świata w trakcie turnieju w RPA. Za pomocą modeli wielopoziomowych policzyli prawdopodobieństwa dla każdej z drużyn - artykuł jest dostępny w sieci na stronie wspomnianej uczelni:
Forecasting the Winner of the FIFA World Cup 2010 by Christoph Leitner, Achim Zeileis, Kurt Hornik
Leitner i jego koledzy chwalą się, że dwa lata temu ich model zadziałał bardzo dokładnie. Warto zwrócić uwagę, kto zajmuje się podobnymi przewidywaniami. Cytuję: "Various strategies for forecasting the winner of the World Cup 2010 have been proposed (e.g., J.P.Morgan, 2010; UBS Wealth Management Research, 2010; Goldman Sachs, 2010)".
maj 2010
Zbliżające się wybory prezydenckie są kolejną okazją do sprawdzenia, na ile "naostrzony i naoliwiony"
jest oręż sondażystów. Regularny monitoring badań przedwyborczych prowadzi Organizacja Firm Badania Opinii i Rynku .
Dzięki porównaniu formułowanych predykcji z rozstrzygnięciem wyborów możemy przekonać się, czy utyskiwanie polityków na sondaże
ma realne podstawy, czy podyktowane jest bieżącym interesem politycznym. Warto może przypomnieć, że podczas ostatnich wyborów parlamentarnych większość firm badawczych
osiągnęła akceptowalny wedle wszelkich standardów poziom błędu predykcji, a OBOP i PBS przewidziały późniejsze rezultaty z niespotykaną wprost precyzją (dla żadnej z sześciu głównych partii różnica predykcji i ofinalnego wyniku nie wynosiła więcej niż +/-2,5 pp - warto zaznaczyć, że mowa o standardowych sondażach przedwyborczych, a nie badaniach exit-poll).
Efektowną wizualizację rezultatów bieżących badań sześciu głównych instytótów badawczych można znaleźć na
stronie OFBOR.
kwiecień 2010
Czy poglądy społeczno-ekonomiczne zmieniają się wraz z wiekiem i wchodzeniem w kolejne etapy karier?
Ciekawą analizę przedstawił jeden z amerykańskich portali randkowych (sic!). Bazując na danych z ponad 170 tys. profili użytkowników przedstawiono, jak w kolejnych fazach życia ewoluują przekonania (głównie samotnych - wszak chodzi o portal randkowy) Amerykanów.
Do 21 roku życia najbardziej atrakcyjne są dla nich idee libertarian, później demokratów, po 30tce republikanów, a parę lat po pięćdziesiątce stają się po prostu konserwatywni (sami autorzy używają określenia: autorytarni).
Komentatorzy trafnie zauważyli, że na podstawie tych danych nie da się jednak jednoznacznie stwierdzić, w jakim stopniu jest to "efekt cyklu życiowego", a w jakim "efekt generacji".
Z pewnością jeden i drugi ma pewne znaczenie.
Link do źródła
kwiecień 2010
Jaki gust muzyczny mają Polacy? To pytanie zaświtało mi, gdy po raz kolejny przeglądałem wyniki badań Bourdieu opisane w "Dystynkcji".
Nie udało mi się znaleźć zupełnie aktualnego sondażu na ten temat, jednak niezłym przybliżeniem są wyniki ogólnopolskich badań TNS OBOP z przełomu lat 2007/2008 (n=1005).
Wnioski są z grubsza zgodne z wynikami, które uzyskiwałem w Białymstoku. Największa grupa słucha muzyki popularnej i dyskotekowej ("dance") (52%). Pewnym zaskoczeniem może być drugie miejsce disco-polo (29%).
Na kolejnych miejsach znalazły się: rock (27%) i muzyka filmowa (20%). Muzyki poważnej słuchało wówczas (przynajmniej deklaratywnie) 15%, jazzu 18% (licząc ze smooth jazzem), a bluesa 9%. Pytanie miało oczywiście charakter wielowyborowy.
Mniej więcej w tym samym czasie (2008) badania prowadzone wśród internautów pokazywały, że najbardziej popularnymi wykonawcami byli Feel, Metallica i Bajm. Piękny zestaw.
Z grubsza można sobie wyrobić przekonanie o tym, jaka muzyka puszczana jest w większości polskich domów.
Aż strach pomyśleć co wyszłoby u nas z ankiety Bourdieu, w której pytał o to, jak wiele osób zna i lubi "Dobrze temperowany klawesyn" Bacha.
luty 2010
Wędrując po internecie trafiłem na stronę z ciekawymi zestawieniami statystycznymi na temat Stanów Zjednoczonych.
Poniżej dwa przykłady: rozkład dochodu wg religii (najmniej biednych jest w USA wśród... hindusów) i obszary działań
wolontariackich wg kategorii wiekowych.
>> kliknij na obrazkach, by przejść na stronę źródłową <<
listopad 2009
W ciągu niespełna 20 lat transformacji sprywatyzowano w Polsce (bezpośredno) ponad 2,1 tys. przedsiębiorstw. Opinie Polaków na ten temat są bardzo podzielone, a co więcej zmienne.
W zeszłym miesiącu CBOS przeprowadził kolejne z serii badań opinii o prywatyzacji.
Pierwszy raz od 2000 roku liczba jej zwolenników (30%) przewyższyła liczbę przeciwników (20%).
Postanowiłem przyjrzeć się jak trendy w tej kwestii mają się do skali rzeczywistej sprzedaży majątku.
Rezultat zestawiania umieściłem na poniższym wykresie (kliknij na nim, by go powiększyć).
Jak widać masowy wzrost niechęci do prywatyzacji, który trwał do roku 2005 (włącznie), nastąpił niedługo po jej
szczytowym punkcie w roku 2000 (m.in. sprzedaż udziałów w TP S.A. - więcej szczegółów możesz poznać czytając
raport Ministerstwa Skarbu).
Natomiast pierwszy skokowy wzrost negatywnych opinii o prywatyzacji pojawił się w roku 1992, tuż po pierwszych doświadczeniach w tej dziedzinie.
W okresie 1990-1991 (czego nie widać już niestety na wykresie) prywatyzacji bezpośredniej poddano największą liczbę
przedsiębiorstw państwowych - tj. 416.
Dla porównania można podać, że w roku 2008 analogiczna liczba wyniosła 15.
Jak widać odczucia respondentów korespondują ze skalą prywatyzacji - zapewne przede wszystkim z obawami o utratę pracy.
Wiadomo też, że postawa negatywna koreluje przede wszystkim z niskim wykształceniem i wyższym wiekiem.
Generalnie wiele wskazuje na to, że w kolejnych latach opinie na temat prywatyzacji będą się w Polsce poprawiać, choć to
- jak widzimy - zależy od skali faktycznej sprzedaży państwowych przedsiębiorstw.
>> kliknij na wykresie, by go powiększyć <<
październik 2009
Jeszcze raz o statystycznej anatomii zbrodni - Small Arms/Firearms Education and Research Network przygotowała proste zestawienie, obrazujące zależność relatywnej liczby ofiar broni palnej od dostępności tej broni. W oczy rzucają się dwie sprawy - po pierwsze zależność jest zbliżona do liniowej, ale na każdym poziomie widać też, że znaczna część dyspersji nie jest wyjaśniana przez sam wskaźnik obecności broni. Rozkład - na oko heteroscedastyczny - pokazuje, że mimo podobnej dostępności broni w USA i Szwajcarii (tu nawet wyższa, o Helwetach mówi się, że nie mają armii, tylko nią są), prawdopodobieństwo bycia zastrzelonym dramatycznie się różni.
POdobnie wypada porównanie Francji i Nowej Zelandii. Polska, na całe szczęście, pod oboma względami lokuje się nisko.
>> kliknij na wykresie, by go powiększyć <<
maj 2009
W związku z nadchodzącymi wyborami warto polecić wszystkim potencjalnym głosującym przygotowany przez Centrum Edukacji Obywatelskiej test latarnika, który pozwala zbadać korelację pomiędzy własnymi poglądami, a programami poszczególnych partii politycznych.
maj 2009
Po marcowej strzelaninie w Winnenden (Niemcy), w której Tim Kretschmer zabił 15 osób, a następnie popełnił samobójstwo, po raz kolejny w mediach rozgorzała dyskusja o tym, dlaczego dochodzi do takich tragedii. Zapowiedziano przeprowadzenie drobiazgowego śledztwa, zarówno przez policję, jak i ekipę psychologów. Na poziomie pojedynczego przypadku wyjaśnianie tego typu ma rzecz jasna sens, jednak mam nieodparte wrażenie, że zaniedbuje się czynniki czysto socjologiczne. Przynajmniej od czasów Durkheima wiadomo, że jedną z najważniejszych sił kierujących zachowaniami anomijnymi jest charakter i konfiguracja więzi. Zamiast stosować wskaźnik samobójstw moglibyśmy się dziś przyjrzeć statystykom dotyczącym liczby strzelanin w szkołach, w podziale na kraje:
| Kraj | Liczba strzelanin w szkołach w latach 1988-2008 w przeliczeniu na 10 milionów mieszkańców* |
| Finlandia | 5,7 |
| Norwegia | 4,2 |
| USA | 1,8 |
| Kanada | 1,8 |
| Dania | 1,8 |
| Niemcy | 0,6 |
* Na podstawie liczby najgłośniejszych przypadków.
Oprócz krajów wymienionych w tabeli można podać kilka przypadków w innych krajach europejskich. Statystyki byłyby również relatywnie wysokie dla państw Bliskiego Wschodu, ale zarówno tam, jak i w innych częściach świata strzelaniny mają na ogół nieco inne podłoże (częściej jest ono elementem walki politycznej, jak w Biesłanie). Domeną strzelanin "anomijnych" są niewątpliwie kraje rozwinięte.
Wśród przyczyn podawanych w mediach są czynniki partykularne, psychologiczne, często obwinia się popularne gry komputerowe, Internet albo prawo regulujące możliwość posiadania broni. Jednak gdyby to właśnie wspomniane czynniki decydowały o prawdopodobieństwie zajścia szkolnej strzelaniny, to dane wyglądałyby inaczej. Gry komputerowe zwiększyłyby statystyki w Japonii, posiadanie broni jest najbardziej powszechne w USA i Jemenie (choć faktycznie kolejne są: Finlandia, Szwajcaria, Irak, Kanada, Szwecja), a statystyki problemów depresyjnych są rozłożone znacznie bardziej równomiernie, niż liczba strzelanin.
Co zatem z wyjaśnieniem poprzez sieć relacji? Nie mam systematycznych danych, ale można pospekulować na przypadku Kretschmera. Miał depresję i lubił Counter Strike'a, więc portret psychologiczny pasuje do wspomnianych wyżej teorii... Ale mało kto zwrócił uwagę, że chłopak nie miał solidnej więzi - "liny asekuracyjnej" - w żadnej z trzech podstawowych sfer: instytucjach edukacyjnych, grupie rówieśniczej, ani rodzinie (rodzice byli zaangażowani w prowadzenie własnej, rozwijającej się szybko firmy). Gdyby którakolwiek z więzi go "utrzymała", prawdopodobnie nie upadłby. Sieć w której funkcjonował była po prostu za słaba.
Więcej...
|