Archiwum kategorii: Instytucje

Impakt rozdzia艂贸w, czyli zbior贸wki kontratakuj膮

Jednym z element贸w wdra偶anej w艂a艣nie reformy nauki i szkolnictwa wy偶szego jest modyfikacja formu艂y oceny jednostek naukowych. Zmian szczeg贸艂owych jest sporo, jednak uwag臋 zwraca przede wszystkim fakt, 偶e zmienia si臋 wyra藕nie spos贸b, w jaki brane b臋d膮 pod uwag臋: autorstwo monografii, redakcja monografii i autorstwo rozdzia艂u w monografii. Przedstawione w sierpniu i wrze艣niu projekty rozporz膮dze艅 z jednej strony selektywnie przesuwaj膮 limity na te elementy dorobku naukowego, z drugiej 鈥 zmieniaj膮 skal臋 ich punktacji. Przeskakuj膮c od razu do konkluzji 鈥 zw艂aszcza w naukach spo艂ecznych i humanistycznych mo偶e to si臋 okaza膰 wa偶ny 鈥瀏ame changer鈥. Tylko czy zmiana ta b臋dzie na lepsze czy na gorsze?

Kiedy rozdzia艂 wchodzi za mocno鈥

Zacznijmy od tego, 偶e projekty rozporz膮dze艅 proponuj膮, by w ramach ocenianego dorobku autorstwo monografii zwartych oraz redakcje monografii zbiorowych stanowi艂y nie wi臋cej ni偶 20% (w por贸wnaniu do dotychczasowych 40%; w naukach przyrodniczych i wi臋kszo艣ci pozosta艂ych limit ma wynie艣膰 5%, ale tam takie publikacje maj膮 zwykle niewielkie znaczenie). Co istotne 搂7 pkt.13 projektu Rozporz膮dzenia w sprawie ewaluacji鈥 nie wspomina o rozdzia艂ach, wi臋c ich liczba w ankiecie parametryzacyjnej b臋dzie limitowana jedynie zapisem w 搂7 pkt.7. W praktyce oznacza to, 偶e rozdzia艂y b臋d臋 mog艂y stanowi膰 do 2/3 ca艂ego dorobku w dyscyplinie.

Monografie maj膮 zosta膰 podzielone na trzy klasy wed艂ug nieznanej na razie klasyfikacji wydawc贸w. W omawianych tu dziedzinach za autorstwo b臋dzie przyznawane 20, 80 albo 300 punkt贸w, za redakcj臋 5, 20 albo 150, a za autorstwo rozdzia艂u 鈥 5, 20 albo 75. Jako, 偶e na pierwsze dwa elementy obowi膮zuje do艣膰 niski limit, to trzeci okaza膰 si臋 mo偶e kluczowy. Przypomnijmy jednocze艣nie, 偶e za autorstwo artyku艂贸w w czasopismach obj臋tych ministerialnym programem 鈥濿sparcie dla czasopism naukowych鈥 (ma on obj膮膰 nie wi臋cej ni偶 500 najlepszych) przyznawane b臋dzie 20 punkt贸w, natomiast za autorstwo artyku艂贸w w czasopi艣mie znajduj膮cym si臋 w drugim kwartylu cytowalno艣ci (wg Scopusa) 鈥 70 punkt贸w. Sprawia to, 偶e rozdzia艂y w ksi膮偶kach nale偶膮cych do ministerialnych wykaz贸w stan膮 si臋 鈥瀎unkcjonalnym odpowiednikiem鈥 dobrych krajowych i zagranicznych czasopism.

Dane

Co jednak wiemy o ich realnym naukowym wp艂ywie? Czy wydawnictwa da si臋 鈥瀒mpaktowa膰鈥 podobnie jak czasopisma? Zerknijmy w dost臋pne dane. Gotowy zbi贸r przygotowa艂 w ramach swojego projektu zesp贸艂 dra Daniela Torres-Salinasa (zob. Torres-Salinas et al. 2013; 2014; tak偶e: projekt EC3Metrics). S膮 to wska藕niki stworzone w oparciu o dane na temat cytowalno艣ci ksi膮偶ek z bazy Thomson Reuters. Dane dotycz膮 okresu 2009-2013 i zosta艂y przygotowane na podstawie prawie p贸艂 miliona rekord贸w (publikacji). Kompletno艣膰 i trafno艣膰 informacji nt. ksi膮偶ek w bazie Thomson Reuters by艂a przedmiotem do艣膰 wszechstronnej krytyki (m.in. dominacja angielskiego, nier贸wna reprezentacja dyscyplin), jednak sama wielko艣膰 bazy czyni j膮 w jakim艣 stopniu reprezentatywn膮. W oparciu o te dane hiszpa艅ski zesp贸艂 stworzy艂 list臋 254 wydawnictw naukowych i okre艣li艂 warto艣ci 艣redniej cytowalno艣ci. Jednak wiele z tych wydawnictw dotyczy艂a znikoma liczba publikacji, dlatego dokona艂em dalszego filtrowania danych, pozostawiaj膮c jedynie te wydawnictwa, w przypadku kt贸rych liczba pozycji w bazie by艂a wy偶sza ni偶 350, a dyspersja ich cytowalno艣ci pozwala艂a wnioskowa膰, 偶e 艣rednia cytowalno艣膰 jest istotnie wy偶sza od zera. W efekcie na placu boju zosta艂o 68 wydawnictw, od wielkich komercyjnych graczy jak Routledge, przez mniejsze jak Karger Publishing, po wydawnictwa uniwersyteckie. Z pewno艣ci膮 nie jest to lista aktualna i wyczerpuj膮ca, ale traktuj臋 j膮 jako pr贸bk臋 dostatecznie wiarygodn膮, aby powiedzie膰 co艣 na temat wzor贸w dotycz膮cych cytowalno艣ci ksi膮偶ek.

Dobry i z艂y pieni膮dz?

Punkty na przedstawionym ni偶ej wykresie to wydawnictwa naukowe. B艂臋kitne to wydawnictwa uniwersyteckie, a granatowe to pozosta艂e. Wielko艣膰 punkt贸w jest proporcjonalna do liczby pozycji (monografii zwartych i rozdzia艂贸w) w zbiorze Torres-Salinasa et consortes. Jak wida膰, nie obserwujemy wyra藕nego wzoru, kt贸ry sugerowa艂by, 偶e wydawnictwo, kt贸re wydaje wa偶ne i szeroko cytowane ksi膮偶ki naukowe, wydaje tak偶e bardzo dobre zbior贸wki. Korelacja cytowalno艣ci dw贸ch typ贸w publikacji wynosi zaledwie 0,08 (ilustruje to dodana na wykresie linia regresji). Co typowe dla tego typu danych, na lekkie nachylenie linii pracuj膮 g艂贸wnie obserwacje odstaj膮ce (“lewary”). Najwi臋ksza przeci臋tna cytowalno艣膰 ksi膮偶ek osi膮gn臋艂o Princton University Press, a jednak przeci臋tna cytowalno艣膰 5’608 rozdzia艂贸w w wydanych przez nich zbior贸wkach to zaledwie 0,03. U komercyjnych gigant贸w te偶 bywa bardzo r贸偶nie. Elsevier ma znacznie lepiej “widoczne” ni偶 Springer ksi膮偶ki, ale s艂abiej “widoczne” rozdzia艂y. Z dwoma wyj膮tkami,聽 wydawnictwa cechuj膮 si臋 te偶 wi臋ksz膮 dyspersj膮 cytowalno艣ci (SD), ni偶 jej 艣redni膮 warto艣ci膮.

Cytowalno艣膰 monografii i rozdzia艂贸w wg wydawnictw (opracowanie w艂asne; 藕r贸d艂o danych: Torres-Salinas et al. 2014)

Kluczowe jest by膰 mo偶e to, 偶e istnieje dramatyczna r贸偶nica mi臋dzy odd藕wi臋kiem naukowym jaki maj膮 ksi膮偶ki, a tym, jaki maj膮 rozdzia艂y. Bior膮c pod uwag臋 艂膮czn膮 liczb臋 kilkuset tysi臋cy pozycji uwzgl臋dnionych w bazie naukowc贸w z Hiszpanii, do monografii odwo艂ywano si臋 przeci臋tnie 4,25 razy, a do rozdzia艂u 0,22 razy (to dla wszystkich dyscyplin 艂膮cznie, w naukach spo艂ecznych i humanistycznych oba wska藕niki by艂y niew膮tpliwie ni偶sze). “Impakt” rozdzia艂u by艂 zatem przeci臋tnie prawie 20 razy mniejszy ni偶 zwartej monografii.

Czy polska nauka zachoruje na now膮 odmian臋 punktozy?

Je艣li naukowa waga rozdzia艂u jest 20 razy mniejsza ni偶 monografii, to czy rozdzia艂y b臋d膮 r贸wnie偶 20 razy mniej istotne w ocenie dorobku naukowego? Wed艂ug proponowanych przez MNiSW regulacji za rozdzia艂 mia艂aby by膰 przyznawana czterokrotnie ni偶sza liczba punkt贸w ni偶 za monografi臋. Jednak realne znaczenie obu element贸w wcale nie przedstawia si臋 jak 1 do 4, przede wszystkim ze wzgl臋du na wspomniane na wst臋pie limity. Skoro profil osi膮gni臋膰 publikacyjnych mo偶e w odpowiednich okoliczno艣ciach wygl膮da膰 nast臋puj膮co: 20% ksi膮偶ek zwartych (i redakcji), 47% rozdzia艂贸w, 33% artyku艂贸w, to dobrze punktowane rozdzia艂y mog膮 si臋 okaza膰 kluczem do dobrego wyniku oceny. Warto tak偶e pami臋ta膰, 偶e “pr贸g wej艣cia” do zagranicznych wydawnictw jest w przypadku rozdzia艂贸w znacznie ni偶szy ni偶 w przypadku zwartych ksi膮偶ek (w analizowanych danych rozdzia艂贸w by艂o 10 razy wi臋cej ni偶 ksi膮偶ek). 艁膮cznie ustawia to w pewnym stopniu “strategi膮 wygrywaj膮c膮” przysz艂膮 parametryzacj臋, cho膰 wiele zale偶y jeszcze od tego, jak wygl膮da膰 b臋d膮 wykazy KEN. W zale偶no艣ci od tego jak zostan膮 one sprofilowane, mog膮 bardziej lub mniej przypomina膰 struktur臋 impakt贸w zastosowan膮 w przypadku artyku艂贸w w czasopismach.

ps. Wpis powsta艂 w GESIS w Kolonii. Kiedy zapyta艂em niemieckich koleg贸w o rol臋, jak膮 w ocenie dorobku przypisuje si臋 w niemieckiej nauce rozdzia艂om w pracach zbiorowych, us艂ysza艂em: (a) “Chapters? Nobody聽 cares about chapters!”; (b) “It doesn’t count, unless it’s either Oxford, Cambridge or one of the best US universities”. Takiej aktywno艣ci publikacyjnej nie uwa偶a si臋 za w pe艂ni kompetytywn膮.

Jak dyplom wp艂ywa na doch贸d?

Istniej膮 r贸偶ne motywacje kontynuowania nauki na studiach wy偶szych, ale perspektywa podwy偶szenia dochodu jest z pewno艣ci膮 jedn膮 z wa偶niejszych. Od kilku lat, dzi臋ki programowi MNiSW Ekonomiczne Losy Absolwent贸w (ELA) mamy mo偶liwo艣膰 艣ledzenia tego, jak m艂odzi ludzie radz膮 sobie na rynku pracy po uzyskaniu dyplomu. Na tle innych bada艅 dochod贸w, wyniki zawarte w zbiorze danych ELA s膮 wyj膮tkowe, poniewa偶 pochodz膮 z rejestr贸w ZUS, a nie z bada艅 sonda偶owych. Charakteryzuj膮 si臋 wi臋c znacznie wi臋ksz膮 dok艂adno艣ci膮 i pokryciem ca艂ej populacji. ELA zawiera kilkana艣cie wska藕nik贸w charakteryzuj膮cych aktywno艣膰 zawodow膮 po uko艅czeniu poszczeg贸lnych kierunk贸w studi贸w, ale nas interesowa膰 tu b臋dzie mediana dochodu uzyskiwanego rok po uko艅czeniu studi贸w. Z jednej strony okres 12 miesi臋cy to stosunkowo ma艂o, aby absolwent ustabilizowa艂 swoj膮 sytuacj臋 zawodow膮, ale z drugiej uchwycenie dochodu w tym w艂a艣nie momencie pokazuje po艂o偶enie na rynku pracy, b臋d膮ce bezpo艣rednim nast臋pstwem studi贸w oraz 鈥 co wiemy z innych bada艅 鈥 jest wyra藕nie skorelowane z dochodem uzyskiwanym w p贸藕niejszych etapach kariery. Dane analizowane poni偶ej dotycz膮 absolwent贸w z 2015 roku.

Co pokazuj膮 wykresy?

Na poni偶szym wykresie prezentujemy fragment tego zr贸偶nicowania. Skupili艣my si臋 na najpowszechniej dost臋pnych kierunkach studi贸w oraz uczelniach z g艂贸wnych o艣rodk贸w akademickich (w istocie z miast wojew贸dzkich oraz dodatkowo z Gliwic i Cz臋stochowy). Ograniczyli艣my si臋 te偶 do absolwent贸w studi贸w dziennych drugiego stopnia lub jednolitych. Wszystko to mia艂o na celu wi臋ksze wystandaryzowanie (por贸wnywalno艣膰) rezultat贸w.

Warto艣ci przedstawione na wykresie pochodz膮 z prostego modelu regresji i pokazuj膮 o ile doch贸d jest wi臋kszy (warto艣ci z plusem) lub mniejszy (z minusem) od warto艣ci referencyjnej. T臋 ostatni膮 stanowi艂 poziom dochodu uzyskiwany rok po zako艅czeniu dowolnych innych studi贸w drugiego stopnia (czyli kierunk贸w innych ni偶, te wymienione na wykresie 鈥 w praktyce chodzi o kierunki rzadziej obecne na uczelniach). Warto艣膰 ta wynosi 2.442 z艂 brutto (mediana dochodu ze wszystkich 藕r贸de艂). Nie wchodz膮c w statystyczne szczeg贸艂y trzeba doda膰, 偶e to s膮 warto艣ci uzyskane przy kontroli o艣rodka akademickiego (wi臋c niejako niezale偶ne od premii za konkretn膮 uczelni臋 i lokalizacj臋 miejsca pierwszej pracy).

Wykres 1. Przeci臋tna premia dochodowa za uko艅czenie kierunku

Zarabia膰 jak filolog ugrofi艅ski

Pierwsz膮 obserwacj膮 p艂yn膮c膮 z danych ELA jest ogromne zr贸偶nicowanie dochod贸w absolwent贸w poszczeg贸lnych kierunk贸w. Nie jest zaskoczeniem to, 偶e w czo艂贸wce rankingu kierunk贸w uporz膮dkowanych pod wzgl臋dem medianowego dochodu znajduj膮 si臋 absolwenci nauk technicznych: informatycy, absolwenci kierunku automatyka i robotyka, czy mechanika i budowa maszyn. Zaskakuje raczej to, 偶e tu偶 za nimi plasuj膮 si臋 absolwenci (w zasadzie g艂贸wnie absolwentki) piel臋gniarstwa – znacznie wy偶ej ni偶 kierunku lekarskiego, cho膰 nie jest to por贸wnanie w pe艂ni rzetelne (wej艣cie w zaw贸d lekarski poprzedzone jest sta偶em i rezydentur膮). Wysokie medianowe zarobki uzyskiwane tu偶 po studiach w zawodach zwi膮zanych ze wspomnianymi kierunkami wi膮偶膮 si臋 z du偶ym bie偶膮cym popytem na takie kwalifikacje. Gdyby艣my przyjrzeli si臋 szczeg贸艂owo r贸wnie偶 pozosta艂ym, rzadziej pojawiaj膮cym si臋 w ofercie uczelni kierunkom, to znajdziemy w艣r贸d nich r贸wnie偶 inne, kt贸rych absolwenci ju偶 na staracie kariery zarabiaj膮 przeci臋tnie ponad 5.000 z艂 (np. telekomunikacja, metody ilo艣ciowe w ekonomii). Rynek hojnie wynagradza r贸wnie偶 rzadkie, w膮skie specjalizacje humanistyczne, takie jak niekt贸re filologie (ugrofi艅ska na UW daje rok po jej zako艅czeniu przeci臋tnie 5.371 z艂).

Dolna cz臋艣膰 wykresu zawiera g艂贸wnie kierunki, kt贸re mo偶na okre艣li膰 jako 鈥瀙ara-akademickie鈥 czy 鈥瀦awodowe鈥, np. kosmetologia, turystyka i rekreacja, fizjoterapia. Prowadz膮 one przewa偶nie do pracy w sektorze us艂ug osobistych, kt贸ra nie wi膮偶e si臋 z tak wysokimi zarobkami jak w zawodach specjalistycznych. Obok nich pojawiaj膮 si臋 kierunki spo艂eczne i humanistyczne, kt贸re z kolei oferuj膮 wiedz臋 mniej sprofilowan膮 zawodowo. Cho膰by z tej racji wej艣cie na rynek pracy jest dla ich absolwent贸w wzgl臋dnie trudniejsze (zw艂aszcza w wymiarze dochodu). Dodatkowo wiele z tych kierunk贸w ma charakter masowy, wi臋c wytwarzaj膮 du偶膮 poda偶 przy wzgl臋dnie niskim popycie. Dane ELA pokazuj膮 r贸wnie偶, 偶e odsetek absolwent贸w, kt贸rzy mieli za sob膮 do艣wiadczenie bezrobocia w rok po zyskaniu dyplomu w du偶ej mierze oddaje to, co wida膰 na wykresie 1. Ci, kt贸ry nie wpadli w bezrobocie, znale藕li zatrudnienie poni偶ej kwalifikacji. Czas sp臋dzony na rynku pracy b臋dzie zapewne dzia艂a艂 na ich korzy艣膰, jednak dodatkowe do艣wiadczenie nie zamknie obserwowanej luki p艂acowej.

Nie tylko kierunek, ale tak偶e miasto

Wyb贸r kierunku studi贸w silnie wp艂ywa na doch贸d, ale si艂a dyplomu r贸偶ni si臋 r贸wnie偶 pomi臋dzy o艣rodkami akademickimi. R贸wnie偶 te zr贸偶nicowania s膮 spore i potwierdzaj膮 to, co o nier贸wno艣ciach dochodowych w Polsce wiadomo od dawna (wykres 2. 鈥 ze statystyczn膮 kontrol膮 kierunk贸w). Si艂a 鈥瀗abywcza鈥 dyplom贸w jest najwi臋ksza w przypadku politechnik i uniwersytet贸w w du偶ych miastach 鈥 Warszawie, Gda艅sku, Krakowie czy Wroc艂awiu. Przeci臋tny doch贸d absolwenta spada wraz z peryferyjno艣ci膮 uczelni. Absolwenci uczelni kieleckich, bia艂ostockich, czy rzeszowskich zarabiaj膮 (po tych samych kierunkach) kilkaset z艂otych mniej, ni偶 studenci z dyplomem uzyskanym w du偶ych warszawskich uczelniach. Na przyk艂ad absolwent informatyki w Warszawie dostanie przeci臋tnie 5.800 z艂 brutto, a z Bia艂egostoku 4.500 z艂. Nie ma w膮tpliwo艣ci, 偶e za r贸偶nice te odpowiada nie tylko jako艣膰 edukacji, ale r贸wnie偶 specyfika lokalnych rynk贸w pracy. Relacja pomi臋dzy studiami a prac膮 nie sprowadza si臋 jedynie do faktu, 偶e absolwenci uczelni w mie艣cie A najcz臋艣ciej podejmuj膮 prac臋 w mie艣cie A. Znaczenie mog膮 mie膰 r贸wnie偶 takie czynniki jak rozeznanie w ofertach pracy, czy do艣wiadczenia zawodowe zdobyte jeszcze w czasie nauki (np. sta偶e). Gdyby艣my chcieli rzetelnie orzeka膰 o r贸偶nicy kompetencji stoj膮cej za dyplomami tego samego kierunku w r贸偶nych o艣rodkach, powinni艣my por贸wnywa膰 osoby, kt贸re znalaz艂y si臋 na jakim艣 鈥瀟rzecim鈥, zewn臋trznym rynku pracy (np. za granic膮).

Wykres 2. Miasta akademickie wg przeci臋tnej premii dochodowej absolwent贸w

Podsumowuj膮c

ELA dostarcza niezwykle cennych informacji na temat po艂o偶enia absolwent贸w i wiedz臋 t臋 mo偶na wykorzysta膰 do reformowania niekt贸rych polityk publicznych. Wydaje si臋, 偶e szczeg贸lna troska powinna by膰 skierowania do humanist贸w i absolwent贸w nauk spo艂ecznych. Zapotrzebowanie na nich niew膮tpliwie istnieje, ale (a) jest w niekt贸rych “tradycyjnych” specjalno艣ciach mniejsze ni偶 poda偶, (b) wymaga nieco innych kompetencji, ni偶 te obecnie oferowane. Nie chodzi聽 o zamienienie uniwersytet贸w w szko艂y zawodowe, ale o to, aby studia humanistyczne i spo艂eczne nie kszta艂towa艂y absolwenta zgodnie z kanonami akademickimi sprzed 20 czy 30 lat. Bieg艂o艣膰 w j臋zykach obcych, obeznanie z technologiami informatycznymi, podstawy programowania, kompetencje organizacyjne – to s膮 rzeczy niezb臋dne do dobrego odnalezienia si臋 na wsp贸艂czesnym rynku pracy.

Dwa demograficzne mity

The Economist opublikowa艂 niedawno daily chart, kt贸rego tytu艂 w kontek艣cie panuj膮cych nastroj贸w spo艂ecznych brzmi jak prowokacja: Why Europe needs more migrants. Ka偶dy kto zna “Ekonomist臋” wie jednak, 偶e to pismo reprezentuj膮ce trze藕wy, ekonomiczny racjonalizm w opozycji do wszelkich ideologicznych idiosynkrazji, wi臋c je艣li prowokuje, to przede wszystkim do my艣lenia.

Cho膰 o sytuacji demograficznej ju偶 pisali艣my, i to dosy膰 obszernie, na moment wracam wi臋c do tego tematu. Trudno oprze膰 si臋 bowiem wra偶eniu, 偶e ktokolwiek si臋 nim zajmuje w debacie publicznej – od rz膮dz膮cych po Make Life Harder – my艣lenie to jest obci膮偶one: (a) fiksacj膮 na dzietno艣ci, (b) marginalizacj膮 ekonomicznej roli imigracji. Zrekapituluj臋 kr贸tko te dwa b艂臋dne mniemania.

“Mit dzietno艣ci” zak艂ada, 偶e (1) wy偶sza dzietno艣膰 mo偶e samodzielnie rozwi膮za膰 problemy demograficzne wsp贸艂czesnej Polski, a tak偶e, 偶e (2) zapewnienie zast臋powalno艣ci pokoleniowej jest dzi艣 w Polsce realne. Aby najpro艣ciej wyja艣ni膰 na czym polega mylno艣膰 tych przekona艅 zacznijmy od mo偶liwie najprostszej ilustracji – sztafety pokole艅. Na wykresie poni偶ej przedstawione zosta艂y liczebno艣ci 10-letnich kohort wiekowych wsp贸艂czesnych Polek (dane GUS z VI 2017). Ograniczymy si臋 do kobiet, poniewa偶 to w艂a艣nie ich bezpo艣rednio dotycz膮 statystyki dzietno艣ci. Przeci臋tny wiek urodzenia dziecka to obecnie 29 lat. Przyjmuj膮c kilka interpretacyjnych uproszcze艅 mo偶emy wi臋c spojrze膰 na te kohorty jako na sekwencj臋 grup matek i c贸rek oddzielonych od siebie interwa艂em 30 lat. Takiej interpretacji mo偶na postawi膰 szereg s艂usznych zastrze偶e艅1, ale mimo wszystko b臋dzie to wystarczaj膮ce przybli偶enie realnych prawid艂owo艣ci.

Wielko艣膰 kohort demograficznych w populacji wsp贸艂czesnych Polek (stan na 30 VI 2017 wg GUS)

Do oznaczenia na wykresie poszczeg贸lnych “sztafet pokoleniowych” u偶y艂em osobnych palet kolorystycznych. Kobiety w wieku 60-69 lat to “kohorta matek” dla kobiet w wieku 30-39 lat, te z kolei to “statystyczne matki” dziewczynek w wieku 0-9 lat. Analogiczn膮 relacj臋 mo偶emy zdefiniowa膰 dla dzisiejszych pi臋膰dziesi臋cio- i dwudziestolatek, a tak偶e dla czterdziesto- i nastolatek.

Co widzimy na wykresie? Je艣li por贸wnamy kohort臋 60-69 z ich “c贸rkami”, to wida膰, 偶e kobiety urodzone tu偶 po II wojnie 艣wiatowej wyda艂y na 艣wiat przeci臋tnie wi臋cej ni偶 jedn膮 c贸rk臋. Nie zmienia tego nawet wzi臋cie pod uwag臋 rosn膮cej 艣miertelno艣ci kobiet po 50-tce – owe “ubytki” skompensowane s膮 szar膮 “czapk膮” na dw贸ch ostatnich s艂upkach (艣miertelno艣膰 m艂odszych kobiet jest niska, zosta艂a wi臋c pomini臋ta). Dla kolejnych grup wiekowych ta tendencja wyra藕nie si臋 zmienia. C贸rki kobiet w wieku 50-59 lat, czyli dzisiejsze 20-latki, s膮 mniej liczne ni偶 ich matki. Dramatyczny spadek zaczyna si臋 jednak dopiero w kolejnych grupach. Sukcesj臋 ponad 3 milionom dzisiejszych 30-latek zapewnia zaledwie 2 miliony dziewczynek poni偶ej 10 roku 偶ycia.

Co z tego wynika? Po pierwsze trzeba rozumie膰, 偶e 偶aden ze s艂upk贸w nie powi臋kszy si臋 ju偶 samym ruchem naturalnym. Dzisiejsza kohorta nastolatek nie zrobi si臋 wi臋ksza ni偶 2 miliony. Niezale偶nie wi臋c od wska藕nika liczby urodze艅, nie zwi臋kszy si臋 liczba przysz艂ych matek. Nawet gdyby trend niskiej dzietno艣ci zosta艂 kompletnie zatrzymany, nie ma powrotu do liczebno艣ci Polek z wy偶u lat 1980-ych.

Ale czy ten trend mo偶na zatrzyma膰? Wsp贸艂czynnik dzietno艣ci (przeci臋tna liczba dzieci przypadaj膮cych na kobiet臋 w wieku rozrodczym) wynosi w Polsce niewiele ponad 1,3 (czyli statystycznie ka偶da matka ma ok. 2/3 c贸rki). To bardzo ma艂o, ale w Europie jedynie dwa kraje balansuj膮 na poziomie odtwarzalno艣ci pokole艅, czyli maj膮 ten wsp贸艂czynnik na poziomie oko艂o 2, s膮 to Francja i Irlandia. Przypomnijmy jednak – jest to poziom odtwarzalno艣ci, a nie przyrostu, wi臋c dylemat dotyczy samego utrzymania liczebno艣ci tych najmniej licznych kohort (sic!). Co wi臋cej, takiej energii w p艂odzeniu dzieci nie obserwujemy nigdzie na wsch贸d od Renu, a my wypadamy pod tym wzgl臋dem blado nawet na tle samych s膮siad贸w (zob. interaktywny wykres na Google).

Aby osi膮gn膮膰 przeci臋tn膮 dzietno艣膰 na poziomie 2 – kt贸rej Polska w og贸le nie notowa艂a od 1991 roku – kobiety musia艂yby rodzi膰 w wyra藕nie m艂odszym wieku i w zwi膮zku z tym masowo rezygnowa膰 z innych 偶yciowych plan贸w. Nie chodzi nawet o realizacj臋 marze艅 o karierze na szczytach w艂adzy i bogactwa, czy o podr贸偶y dooko艂a 艣wiata, ale o rzeczy znacznie bardziej rudymentarne, takie jak studia. Przypomnijmy, 偶e wsp贸艂czynnik skolaryzacji brutto na poziomie szkolnictwa wy偶szego wynosi艂 na pocz膮tku lat 1990-ych niewiele ponad 10%, ale w 2010 roku przekroczy艂 50%. Ju偶 sama masowo艣膰 studi贸w wy偶szych przesuwa wi臋kszo艣膰 decyzji prokreacyjnych na okres po 25. roku 偶ycia. Do pewnych rzeczy po prostu nie ma powrotu, chyba, 偶e w scenariuszu Handmaid’s Tale.

Warto tak偶e pami臋ta膰, 偶e programy child benefit, analogiczne do 500+, posiada wi臋kszo艣膰 pa艅stw europejskich, wi臋c ze wzgl臋du na konwergencj臋 tak instytucji, jak styl贸w 偶ycia wzgl臋dnie bezpieczne wydaje si臋 za艂o偶enie, 偶e dzietno艣膰 w Polsce mo偶e w nadchodz膮cych latach wzrosn膮膰, ale co najwy偶ej do poziomu 1,5-2,0. W najbardziej optymistycznym z tych scenariuszy (i bior膮c na razie w nawias migracje) za 40 lat wykres “sztafety matek i c贸rek” wygl膮da艂by mniej wi臋cej tak jak na wykresie poni偶ej2. Czarne obrysy oddaj膮 wielko艣膰 kohort z pierwszego wykresu, czyli tych dzisiejszych. Globalnie oznacza to spadek populacji o oko艂o 28% (przypomnijmy – to wersja optymistyczna!). Ale 鈥 i to jest szczeg贸lnie uderzaj膮ce – w wersji 鈥瀙esymistycznej鈥 (czyli przy wsp贸艂czynniku dzietno艣ci na obecnym poziomie 1,3), sprawa przedstawia si臋 w zasadzie niewiele gorzej – spadek wyniesie 33%. Jak wida膰 optymizm i pesymizm w sprawie dzietno艣ci niewiele si臋 r贸偶ni膮 – konik i tak ju偶 uciek艂. Wy偶szy wsp贸艂czynnik urodze艅 w og贸lnym rozrachunku mo偶e nieco poprawi膰 sytuacj臋 demograficzn膮, ale fiksowanie si臋 na dzietno艣ci jako rozwi膮zaniu problemu starzenia si臋 spo艂ecze艅stwa jest nieracjonalne.

“Sztafeta demograficzna” z poprzedniego wykresu za 40 lat przy za艂o偶eniu o rosn膮cej dzietno艣ci.

Przejd藕my zatem do kwestii imigracji. W dobie kryzysu migracyjnego jest to sprawa dra偶liwa, poniewa偶 zosta艂a spleciona z gor膮cymi w膮tkami politycznymi, w tym z l臋kami o bezpiecze艅stwo i to偶samo艣膰. Jednak niezale偶nie od towarzysz膮cych jej emocji warto patrze膰 na ni膮 trze藕wo 鈥 system emerytalny potrzebuje czynnych zawodowo, a rozwijaj膮ca si臋 gospodarka 鈥 r膮k do pracy. Jest jasne, 偶e firmy b臋d膮 poszukiwa艂y pracownik贸w nawet je艣li rodzima poda偶 si臋 wyczerpie. Presja popytu na pracownika odczuwana jest na razie g艂贸wnie w postaci rekordowo niskiego poziomu bezrobocia, ale gospodarka ju偶 od dawna “zasysa” te偶 pracownik贸w z zagranicy.

Kwesti臋 emigracji i imigracji zarobkowej, jak wszystkie inne zjawiska ekonomiczne, wypada rozpatrywa膰 w kategoriach poda偶y i popytu. Patrz膮c na dane GUS dotycz膮ce ruch贸w ludno艣ciowych do i z Polski widzimy, 偶e wci膮偶 wi臋cej os贸b wyje偶d偶a, ni偶 przyje偶d偶a. Poni偶szy wykres pokazuje migracje na sta艂e, czyli (wg GUS) na co najmniej 12 miesi臋cy. Czarna ramka pokazuje ubytki ludno艣ciowe, za艣 czerwone wype艂nienie – stopie艅 ich bie偶膮cego uzupe艂niania przez przybyszy z zagranicy. S膮 to jedynie przybli偶enia i nie uwzgl臋dniaj膮 wszystkich rodzaj贸w przep艂yw贸w ludno艣ciowych (o tym za chwil臋), jednak ta wystandaryzowana miara daje pewne poj臋cie o atrakcyjno艣ci migracyjnej naszego kraju. W ostatnich latach wci膮偶 wi臋cej ludzi d艂ugotrwale opuszcza艂o Polsk臋, ni偶 do niej na sta艂e przybywa艂o, cho膰 wida膰 jednocze艣nie trend zmniejszania si臋 tej r贸偶nicy. W odr贸偶nieniu od kwestii przyrostu naturalnego, tu pa艅stwo ma realny i du偶o bardziej znacz膮cy wp艂yw na konsekwencje demograficzne – oznacza to, 偶e w odr贸偶nieniu od wykresu ilustruj膮cego odtwarzalno艣膰 pokoleniow膮, tu du偶o trudniej przewidzie膰 dalszy trend bez wiedzy o konkretnych decyzjach politycznych. Jednak ze wzgl臋du na wspomniane kwestie popytowo-poda偶owe, instytucjonalny wp艂yw na bilans migracyjny r贸wnie偶 nie jest nieograniczony.

Stosunek emigracji (czarna ramka) do imigracji (czerwone wype艂nienie), dane GUS.

Tu dochodzimy do mitu nr 2. Jest nim przekonanie, 偶e polityka imigracyjna mo偶e sprowadza膰 si臋 do zamkni臋cia drzwi na osoby spoza Unii Europejskiej (czy szerzej rozumianego Zachodu). Jest tak, poniewa偶 Polska wraz z Chorwacj膮, Rumuni膮 i Bu艂gari膮 zamyka stawk臋, je艣li idzie o poziom 偶ycia szeroko rozumianego Zachodu. Sami imigranci r贸wnie偶 dokonuj膮 wybor贸w, wi臋c obie strony potrafi膮 by膰 swoi艣cie 鈥瀢ybredne鈥. Jedynie kraje najbardziej zamo偶ne, takie jak Wielka Brytania, USA czy Niemcy mog膮 regulowa膰 nap艂yw imigrant贸w jedynie przez selekcj臋 negatywn膮.

Jedna z lansowanych obecnie koncepcji zak艂ada, 偶e imigracj臋 mo偶na skutecznie zast膮pi膰 reemigracj膮 i repatriacj膮, a liczba emigrant贸w z Polski i os贸b polskiego pochodzenia jest do tego wystarczaj膮ca. Jednak najwi臋ksze zagraniczne spo艂eczno艣ci polskie s膮 na Zachodzie (dwa najwi臋ksze o艣rodki to USA i Niemcy), wi臋c jest to r贸wnoznaczne z oczekiwaniem porzucenia przez ludzi lepiej p艂atnej pracy i lepszych perspektyw 偶yciowych, jakie oferuj膮 im te kraje. Na wsch贸d od Polski najwi臋kszym o艣rodkiem jest natomiast Bia艂oru艣, ale zamieszkuje tam ok. 300 tys. os贸b deklaruj膮cych polskie pochodzenie, wi臋c nawet przyci膮gni臋cie ca艂ej mniejszo艣ci polskiej z terenu by艂ego ZSRR – bior膮c w nawias realne mo偶liwo艣ci i koszty – mia艂aby marginalne skutki ekonomiczne (dodajmy, 偶e w okresie 1997-2016 Polska wyda艂a 5908 formalnych wiz repatriacyjnych). By膰 mo偶e niekt贸rzy dopatruj膮 si臋 tak偶e szansy w negatywnym rezultacie negocjacji dotycz膮cych Brexitu. Zostawmy jednak r贸偶nego rodzaju z艂udzenia i przyjrzyjmy si臋 faktom.

Realnie rzecz bior膮c, dora藕ne rozwi膮zanie braku dodatkowych r膮k do pracy trafi艂o si臋 Polsce wyj膮tkowym zbiegiem okoliczno艣ci. To czego nie widzimy na powy偶szym wykresie to liczna rzesza pracownik贸w przyje偶d偶aj膮cych na kr贸tki okres. Liczb臋 formalnie wydanych nowych zezwole艅 na prac臋 ilustruje kolejny wykres (poni偶ej), a trzeba mie膰 na wzgl臋dzie, 偶e jest ona du偶o ni偶sza ni偶 realna liczba pracuj膮cych w Polsce Ukrai艅c贸w3. Pocz膮wszy przynajmniej od 2014 roku nap艂yw si艂y roboczej do Polski jest zatem realnie wi臋kszy ni偶 odp艂yw, poniewa偶 poda偶 pracy skutecznie 鈥瀞uplementowana鈥 jest masowymi przyjazdami kr贸tkookresowymi z Ukrainy (ponad 80%). Warto w tym kontek艣cie postawi膰 pytanie: kto zast膮pi艂by tych pracownik贸w, gdyby na Ukrainie panowa艂 pok贸j i kwit艂a gospodarka?

Liczba cudzoziemc贸w (w tys.), kt贸rzy otrzymali pozwolenie na prac臋 w Polsce, dane GUS.

Dla kogo, poza mieszka艅cami pogr膮偶onej w kryzysie i wojnie domowej Ukrainy, Polska jest dzi艣 atrakcyjnym kierunkiem emigracji? Kraje, z kt贸rych nap艂yw ludzi w ostatnich pi臋ciu latach nasila艂 si臋 i wynosi艂 wi臋cej ni偶 1500 os贸b to: Bia艂oru艣, Mo艂dawia oraz Indie. Wyra藕nie os艂ab艂 natomiast nap艂yw z Chin (prawie sze艣ciokrotnie w ostatnich 6 latach). Wydaje si臋 jasne, 偶e r贸偶nica stopnia rozwoju mi臋dzy krajami musi by膰 wystarczaj膮ca, by 艂膮czny, relatywny koszt emigracji (w tym ten psychologiczny) by艂 mniejszy ni偶 wzgl臋dne korzy艣ci potencjalnego imigranta. Bia艂oru艣 ma ni偶sze ni偶 Polska PKB per capita (r贸wnie偶 to liczone w sile nabywczej), ale le偶y blisko, wi臋c bezpiecznie mo偶na za艂o偶y膰, 偶e wszystkie kraje lepiej od niej rozwini臋te nie stan膮 si臋 藕r贸d艂em nap艂ywu pracownik贸w do Polski. Na tej zasadzie mo偶emy bezspornie wykluczy膰 kraje takie jak Gabon, Meksyk czy Iran. Do tej grupy nale偶y te偶 zapewne Botswana, Tajlandia, Chiny, Brazylia czy Algieria. Jednocze艣nie mieszka艅cy kraj贸w bardziej oddalonych od Polski geograficznie i kulturowo ni偶 Ukraina i Bia艂oru艣, ponosz膮 niew膮tpliwie znacznie wi臋ksze koszty takiej migracji.

Je艣li w Polsce istniej膮 silne idiosynkrazje dotycz膮ce kierunk贸w migracji i mo偶liwo艣ci integracji cudzoziemc贸w (a debata publiczna jasno wskazuje, 偶e tak jest), warto postawi膰 klarowne pytanie o to, jak owe preferencje przek艂adaj膮 si臋 na konkretne polityki publiczne. A mo偶e liczymy jedynie na kryzysy w nieodleg艂ym otoczeniu mi臋dzynarodowym?


1. Mediana wieku urodze艅 stale zmienia si臋 (ro艣nie), a jej wariancja jest oczywi艣cie spora, wi臋c cz臋艣膰 dziewczynek z grupy 0-9 jest w istocie c贸rkami kobiet nale偶膮cych do kohorty 10-19, a inna cz臋艣膰 – kohorty 50-59. Jednak takie “przesuni臋cia” i nieregularno艣ci dotycz膮 wszystkich kohort, wi臋c ich efekty w wi臋kszo艣ci znosz膮 si臋. Zatem cho膰 nie mamy tu substancjalnie trafnego opisu rzeczywisto艣ci, to oddaje on faktycznie wpisane w ni膮 trendy.

2. Zak艂adam tu stopniowe, liniowe dochodzenie dzietno艣ci do poziomu 2.0.

3. Pozwolenia s膮 przed艂u偶ane na podstawie o艣wiadczenia pracodawcy, a tych wg UDSC by艂o w 2016 roku 1,26 mln – ta liczba mo偶e by膰 z kolei zawy偶ona w stosunku do realnie pracuj膮cych. ZUS podaje liczb臋 270 tys. zarejestrowanych Ukrai艅c贸w.

Strategie kadrowe polskich instytucji naukowych

Czy du偶e wydzia艂y i ma艂e centra badawcze maj膮 w Polsce podobne czy r贸偶ne szanse na uzyskanie wysokiej jako艣ci osi膮gni臋膰 naukowych? Czy poszczeg贸lne dziedziny nauki r贸偶ni膮 si臋 pod tym wzgl臋dem? W ko艅cu – czy w Polsce mamy wzgl臋dnie jednolite pole instytucji naukowych, czy te偶 ich pierwsz膮, drug膮 i ni偶sze ligi? O tych i paru innych kwestiach pisz臋 w artykule, kt贸ry ukaza艂 si臋 w艂a艣nie na 艂amach “Nauki”.
Tekst zamieszczony zosta艂 w wolnym dost臋pie na stronie czasopisma: http://www.nauka-pan.pl/index.php/nauka/article/view/672.

Nowa lista czasopism punktowanych MNiSW

Opublikowana przed 艣wi臋tami聽nowa lista czasopism punktowanych wywo艂a艂a sporo kontrowersji. W por贸wnaniu z zesz艂ym rokiem zmiany dotkn臋艂y przede wszystkim list臋 B, czyli wykaz czasopism krajowych. Mog艂y one liczy膰 na聽dodatkowe 0-5 punkt贸w, kt贸re w tej edycji dodawali eksperci z poszczeg贸lnych dziedzin (opinia 艣rodowiskowa). Zwi臋kszy艂 si臋 w ten spos贸b zakres ocen tych czasopism – o ile poprzednio punktacja wynosi艂a tu od 1聽do 10聽punkt贸w, to obecnie – od 1聽do 15 punkt贸w.

Bezpo艣redniego por贸wnania rozk艂adu punktacji z roku 2014 i 2015 dokonali艣my nak艂adaj膮c na siebie dwa histogramy (wykres poni偶ej). Por贸wnujemy聽tylko聽te聽tytu艂y, kt贸re wyst膮pi艂y na li艣cie B zar贸wno w roku 2014, jak 2015 (co oznacza pe艂n膮 por贸wnywalno艣膰, ale tak偶e pomini臋cie prawie jednej czwartej journali zg艂oszonych w bie偶膮cej edycji).聽W oczy rzuca si臋 przede wszystkim to, 偶e聽rozk艂ad z 2015 roku ma wi臋kszy聽“ogon” po prawej stronie (co zilustrowa艂 ju偶 Emanuel Kulczycki). Wida膰, 偶e rozk艂ad z 2014 by艂 w miar臋 symetryczny wok贸艂 艣redniej, z tym zastrze偶eniem, 偶e czasopism za聽9 i 10 by艂o nieco mniej ni偶 tych za 2 i 3 punkty. W 2015 roku pojawi艂a si臋 wyra藕na asymetria o odwrotnym charakterze – mamy wyra藕n膮 przewag臋 liczbow膮 czasopism z wynikiem wy偶szym ni偶 艣redni. Takie rozk艂ady聽przypominaj膮 nieco sytuacj臋, gdy studentom przygotuje si臋 troch臋 zbyt 艂atwy test. Mog艂o si臋 tak sta膰 m.in. dlatego, 偶e eksperci oceniaj膮c czasopisma w obr臋bie w艂asnej dziedziny mieli powody, by przyznawa膰 raczej wysokie noty – trzeba przecie偶 pami臋ta膰, 偶e w parametryzacji konkuruj膮 nie tylko same jednostki naukowe, ale ca艂e dyscypliny – zw艂aszcza w ramach 艂膮czonych GWO (ta dyscyplina, kt贸ra ma ni偶ej punktowane journale przegrywa w przedbiegach).

Rplot

O ile w roku 2014 wypada艂o redakcji cieszy膰 si臋 z uzyskania 6 lub 7 punkt贸w, poniewa偶 by艂 to wynik ponadprzeci臋tny, to te same warto艣ci w 2015 roku oznacza艂y ju偶 znalezienie si臋 poni偶ej 艣redniej. Ta ostatnia w grupie analizowanych czasopism wzros艂a bowiem z 5,1 do 8,2. Gdyby wzi膮膰 pod uwag臋 wszystkie pozycje na li艣cie B z roku 2015, w tym nowe, 艣rednia wynosi艂aby niewiele mniej – 7,8.

Charakter generalnego kierunku聽zmiany聽punktacji pokazuje dok艂adniej聽poni偶szy wykres. Przedstawiony jest na nim rozk艂ad r贸偶nicy punkt贸w mi臋dzy 2015 i 2014 rokiem (ponownie – tylko tych czasopism, kt贸re by艂y oceniane w ramach listy聽B w obu latach). Wida膰 tu wyra藕nie, 偶e spadk贸w by艂o stosunkowo ma艂o聽i by艂y one niewielkie. Tytu艂y straci艂y聽od jednego do 4 czterech punkt贸w.聽Wzrosty wyra藕nie przewa偶a艂y nad spadkami i wynios艂y do 11 punkt贸w. A偶 67 czasopism awansowa艂o o 8 lub wi臋cej punkt贸w, wliczaj膮c w to spektakularne skoki o 800% (z 1 do 9) czy na drug膮 stron臋 skali (z 3 do 14).

Rplot02

Co oznaczaj膮 te zmiany w szerszej perspektywie?

(1) Wyra藕ny wzrost punktacji czasopism krajowych jest to偶samy z relatywnym obni偶eniem wagi punkt贸w zdobywanych za publikacje na li艣cie A (gdzie 艣rednia jest bez zmian), czyli w czasopismach zagranicznych posiadaj膮cych impact factor (wysok膮 cytowalno艣膰). Warto przypomnie膰, 偶e w parametryzacji wszystkie artyku艂y rozpatruje si臋 艂膮cznie (sumuj膮c), a w przypadku wi臋kszo艣ci jednostek zdecydowanie dominuj膮 publikacje z listy B.

(2) Najwy偶ej punktowane czasopisma z listy B premiuj膮 autor贸w w聽tym samym stopniu co te najs艂absze z listy A. Oznacza to, 偶e dobre opinie krajowych badaczy sta艂y si臋 funkcjonalnym ekwiwalentem ni偶szych warto艣ci impact factora.

(3) Je艣li we藕miemy pod uwag臋 r贸偶nic臋 w trudno艣ci publikacji w czasopismach indeksowanych w JCR i聽krajowych (nawet z powod贸w translatorskich), to os艂abione zosta艂y bod藕ce do pracy nad tymi pierwszymi.

Kobiety w polityce

Tegoroczne wybory parlamentarne r贸偶ni膮 do poprzednich mi臋dzy innymi wi臋ksz膮 ekspozycj膮 kobiet. W trakcie kampanii prezydenckiej uwag臋 zwraca艂a kandydatura Magdaleny Og贸rek, ale obecnie trzy najwi臋ksze si艂y polityczne w Polsce postawi艂y na kobiety jako swoich frontman’贸w (czy mo偶e raczej frontwoman). G艂贸wna rywalizacja wizerunkowa toczy艂a si臋 w kampanii pomi臋dzy Beat膮 Szyd艂o, Ew膮 Kopacz i Barbar膮 Nowack膮. Czy wi臋ksza liczba kobiet na pierwszej linii walki kampanijnej oznacza tak偶e ich wi臋kszy obecnie udzia艂 w polityce? Sprawdzili艣my czy proporcja kobiet w parlamencie faktycznie wyra藕nie zmieni艂a si臋 i czy ewentualne trendy maj膮 charakter lokalny, czy globalny. Wykresy pokazuj膮 odsetek kobiet w ni偶szych izbach parlamentu wybranych pa艅stw w latach 1997, 2005 i 2015 (dane pochodz膮 z zasob贸w Inter-Parliamentary Union:聽http://www.ipu.org/wmn-e/classif.htm).

Odsetek kobiet w polskich 艂awach poselskich w ostatnich 20-stu latach wzr贸s艂 bardzo wyra藕nie – z 13 do 24,1%. Wci膮偶 jednak na tle reszty Europy polska polityka nie nale偶y do sfeminizowanych. Najwi臋cej kobiet w izbach ni偶szych cia艂 ustawodawczych jest w krajach skandynawskich: Szwecji (43,6%), Finlandii (41,5%) i Islandii (41,3%). W wielu innych pa艅stwach tak偶e r贸s艂 ostatnio udzia艂 kobiet w polityce, do spektakularnych zmian dosz艂o w S艂owenii (wzrost czterokrotny), we W艂oszech (wzrost trzykrotny) i na P贸艂wyspie Iberyjskim (prawe dwukrotny w Hiszpanii i ponad dwukrotny w Portugalii). Nawet w najbardziej zmaskulinizowanych parlamentach Europy liczba ta ostatnio wzrasta艂a (w Rumunii w ca艂ym okresie z 7,3 do 13,7%, na W臋grzech spad艂a za艣 co prawda mi臋dzy rokiem 1997 i 2005 z 11,4 do 9,1%, ale ponownie nieznacznie wzros艂a w ostatniej dekadzie do 10,1%). W najwi臋kszych krajach Europy Zachodniej – Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji – trend by艂 podobny, a odsetek kobiet oscylowa艂 wok贸艂 1/3.

europe

W pozosta艂ej cz臋艣ci 艣wiata zr贸偶nicowanie jest pod tym wzgl臋dem wyra藕nie wi臋ksze i niekiedy zaskakuj膮ce. Przyk艂adowo Rwanda i Boliwia maj膮 o wiele bardziej sfeminizowane parlamenty ni偶 Szwecja (wi臋kszo艣膰 parlamentarzyst贸w to kobiety), natomiast Stany Zjednoczone聽podobne s膮 obecnie pod tym wzgl臋dem raczej do Tad偶ykistanu (wi臋cej kobiet zasiada ju偶 w parlamencie Arabii Saudyjskiej). W艣r贸d pa艅stw rozwini臋tych najmniej zbalansowana reprezentacja p艂ci wyst臋puje w Japonii (9%). Kobiety nie zasiadaj膮 za艣 w parlamentach niekt贸rych pa艅stw wyspiarskich na antypodach (Mikronezji, Palau, Tongi, Vanuatu) oraz niekt贸rych pa艅stw arabskich (Katar, Jemen). W艣r贸d pa艅stw du偶ych najmniejsze sfeminizowanie legislatury wyst臋puje w Iranie (3%) i Nigerii (5%).

world

Globalna tendencja w ostatnich 20 latach jest zbli偶ona – liczba kobiet w polityce ro艣nie. Przeci臋tny wzrost dla 175 pa艅stw o kt贸rych dost臋pne s膮 dane wyni贸s艂 11,3 punktu procentowego, zatem prawie dok艂adnie tyle, co w Polsce.

Noworoczne targi zdrowotne

Okres zawierania i przed艂u偶ania kontrakt贸w mi臋dzy NFZem a jednostkami opieki zdrowotnej jest tradycyjnie czasem wyj膮tkowo burzliwym (zw艂aszcza dla niekt贸rych pacjent贸w). Nie wnikaj膮c szczeg贸艂owo w przedmiot sporu (jest to z艂o偶ona gra interes贸w), warto zwr贸ci膰 uwag臋 na bardzo nier贸wnomierny zasi臋g geograficzny przejaw贸w tego konfliktu. W mediach i na stronie Porozumienia Zielonog贸rskiego mo偶na znale藕膰 map臋, pokazuj膮c膮 jaka cz臋艣膰 POZ贸w w poszczeg贸lnych wojew贸dztwach odm贸wi艂a 艣wiadcze艅 na nowych zasadach. My聽 z kolei postanowili艣my zrobi膰 takie zestawienie dla miast wojew贸dzkich (wykres poni偶ej, dane ze stron oddzia艂贸w wojew贸dzkich NFZ, stan na 3.1.2015), kt贸ry pozwala pokaza膰 pewien rzadko podkre艣lany aspekt przebiegu tego sporu.

Odsetek POZ贸w, kt贸re zawar艂y umow臋Jak wida膰 przejawy wspomnianego konfliktu instytucjonalnego s膮 niezwykle mocno zr贸偶nicowane pomi臋dzy du偶ymi miastami Polski (niewielka entropia konfliktu). Spo艣r贸d 18 stolic wojew贸dzkich, w 9 艣wiadczenia wed艂ug nowych zasad zgodzi艂y si臋 prowadzi膰 wszystkie lub prawie wszystkie POZ. Z kolei w 5 innych zakres sprzeciwu 艣wiadczeniodawc贸w mo偶na oceni膰 jako du偶y lub bardzo du偶y – wynosi od 45 do 67%. Ostatnie cztery miasta – Lublin, Rzesz贸w, Gda艅sk i Opole to przypadki po艣rednie, gdzie akcja sprzeciwu ani nie wygas艂a, ani nie osi膮gn臋艂a bardzo dotkliwego poziomu (zamkni臋tych by艂o mi臋dzy 14 a 32% POZ贸w).

Tak du偶e zr贸偶nicowanie geograficzne stanowi interesuj膮c膮 zagadk臋. W przypadku r贸偶nic regionalnych kluczowym czynnikiem jest oczywi艣cie si艂a Porozumienia Zielonog贸rskiego (mi臋dzy innymi dlatego w Wielkopolsce 100% przychodni zacz臋艂o prac臋 zaraz po Nowym Roku). By膰 mo偶e da si臋 jednak znale藕膰 r贸wnie偶 inne uwarunkowania tych r贸偶nic, patrz膮c w艂a艣nie na najwi臋ksze miasta.

Po pierwsze warto zauwa偶y膰, 偶e jest to jeden z tych konflikt贸w, kt贸ry w niewielkim stopniu zwi膮zany jest z podzia艂em politycznym. Mo偶na by podejrzewa膰, 偶e “bunt” lekarzy rodzinnych mo偶e by膰 szczeg贸lnie silny tam, gdzie w generalnej populacji istnieje niski poziom poparcia dla partii rz膮dz膮cej, zw艂aszcza, 偶e to ona desygnowa艂a Ministra Zdrowia. Nie znajduje to potwierdzenia. Korelacja mi臋dzy zakresem protestu a poparciem dla PO w wyborach 2011 roku jest do艣膰 s艂aba, wynosi zaledwie -0,14. Zreszt膮 rzut oka na map臋 nie pozostawia z艂udze艅, 偶e konflikt ten nie ma jednoznacznego politycznie charakteru – warto pami臋ta膰, 偶e par臋 lat temu PZ blisko wsp贸艂pracowa艂o z rz膮dem koalicji PO-PSL.

Jest natomiast jeden inny wa偶ny czynnik, kt贸ry warto chyba podkre艣li膰 – jest nim poziom urbanizacji. Korelacja mi臋dzy wielko艣ci膮 miasta wojew贸dzkiego a zakresem tamtejszego protestu wynosi -0,39 (zob. wykres poni偶ej). Innymi s艂owy, w wielkich miastach by艂o znacznie mniejsze prawdopodobie艅stwo, 偶e po Nowym Roku zamkni臋tych pozostanie wiele przychodni. Dlaczego tak si臋 sta艂o? Dlaczego to tu PZ mia艂o mniejsz膮 si艂臋 wp艂ywu? Wydaje si臋, 偶e wyja艣nienie mo偶e by膰 zwi膮zane z wielko艣ci膮 rynku us艂ug medycznych. W du偶ych miastach, gdzie oferta us艂ug medycznych jest bogata, silniej dzia艂aj膮 mechanizmy rynkowe. Je艣li jedna przychodnia nie przyjmie pacjent贸w, we藕mie ich inna. Warunki trudne do przyj臋cia dla jednego 艣wiadczeniodawcy s膮 do zaakceptowania dla innego. W efekcie protestowi trudniej osi膮gn膮膰 mas臋 krytyczn膮 – dop贸ki warunki proponowane przez NFZ nie b臋d膮 zupe艂nie nieakceptowalne dla zdecydowanej wi臋kszo艣ci, op贸r wzgl臋dnie szybko si臋 za艂amie. W mniejszych miejscowo艣ciach, zw艂aszcza tam gdzie federacja 艣wiadczeniodawc贸w ma wzgl臋dnie du偶e wp艂ywy, protest jest znacznie bardziej dotkliwy, a zarazem skuteczny – mniejsze jest prawdopodobie艅stwo “wy艂amania si臋” pojedynczych podmiot贸w. Pokazuje to, jaka jest (ceteris paribus) relacja pomi臋dzy si艂膮 grup nacisku a stopniem rynkowo艣ci otoczenia. To mi臋dzy innymi dlatego w najgorszej sytuacji na pocz膮tku stycznia znale藕li si臋 pacjenci w Zambrowie i okolicach, a w najlepszej ci w Poznaniu i Warszawie.Urbanizacja a si艂a nacisku PZ

Frekwencja w wyborach do sejmik贸w

Mimo, 偶e PKW og艂osi艂a ju偶 oficjalnie jak wygl膮da podzia艂 mandat贸w w wyborach samorz膮dowych do rad i sejmik贸w, to wci膮偶 nie znamy dok艂adnych danych o liczbie wydanych kart, oddanych g艂os贸w i g艂osach niewa偶nych. Od dnia wybor贸w na stronie PKW mo偶emy znale藕膰 jedynie cz臋艣ciowe dane o frekwencji – z godziny 17:30. W oczekiwaniu na kolejne dane, kt贸re mog膮 by膰 przedmiotem ciekawych analizy, stworzyli艣my przy pomocy prostego, darmowego narz臋dzia map臋 frekwencji g艂os贸w wa偶nych w wyborach do sejmik贸w (poni偶ej).

G艂osy wa偶ne, sejmiki

Liczba oddanych g艂os贸w wa偶nych w wyborach do sejmik贸w wojew贸dztw w stosunku do liczby os贸b uprawnionych do glosowania (w %)

Jak wida膰 “wa偶na frekwencja” w wyborach do sejmik贸w (39,7%) by艂a do艣膰 odleg艂a od 艂膮cznej frekwencji wybor贸w samorz膮dowych, kt贸ra – jak podano – wynios艂a 47,4%. W wojew贸dztwie opolskim na radnych wojew贸dzkich odda艂o g艂osy niespe艂na 35% uprawnionych. Sytuacja wygl膮da podobnie we wszystkich wojew贸dztwach Polski zachodniej. Z kolei w 艣wi臋tokrzyskim pad艂o prawie 45% wa偶nych g艂os贸w. Z ciekawo艣ci膮 wypada oczekiwa膰 na dok艂adne dane o g艂osach niewa偶nych, poniewa偶 dopiero w贸wczas dowiemy si臋 wi臋cej o wyj膮tkowych problemach, jakie wyst膮pi艂y w trakcie tych wybor贸w (dotyczy艂y zar贸wno procedury g艂osowania, jak sposobu liczenia g艂os贸w oraz ich publikacji). Na razie podano jedynie, 偶e w skali kraju w wyborach do sejmik贸w oddano 17,9% g艂os贸w niewa偶nych. W zestawieniu z liczb膮 g艂os贸w wa偶nych i liczb膮 uprawnionych oznacza艂oby to, 偶e 艂膮czna frekwencja wynios艂a nie mniej ni偶 48,4% (30 356 100 uprawnionych, 12 061 247 g艂os贸w wa偶nych, a zatem oko艂o 2 635 045 g艂os贸w musia艂o by膰 niewa偶nych, co daje razem 14 696 292 g艂os贸w oddanych). Liczba ta r贸偶ni si臋 od oficjalnie og艂oszonej frekwencji o ca艂y punkt procentowy, wi臋c nie mo偶e by膰 jedynie rezultatem zaokr膮gle艅.

Takie niewielkie r贸偶nice mog膮 mie膰 r贸偶ne przyczyny (np. wyniesione karty, b艂臋dy w sprawozdaniach), ale dopiero pe艂na dost臋pno艣膰 danych pozwoli艂aby rozwia膰 r贸偶ne w膮tpliwo艣ci. Warto bowiem wspomnie膰, 偶e geograficzne korelacje dotycz膮ce wynik贸w, frekwencji i b艂臋d贸w s膮 jedn膮 ze standardowych procedur wykrywania nieprawid艂owo艣ci wyborczych, co ilustruj膮 analizy przeprowadzone przez Kobaka, Szpilkina i Pszenicznikowa dla wybor贸w 2011-12 w Rosji (zob. http://arxiv.org/pdf/1205.0741.pdf). Istotnym elementem monitoringu wybor贸w jest wi臋c pe艂na dost臋pno艣膰 danych o ich przebiegu.

Rynek badawczy w Polsce

OFBOR opublikowa艂 ciekaw膮 infografik臋 na temat rynku badawczego w Polsce. Ka偶dy, kto interesuje si臋 bran偶膮 bada艅 spo艂ecznych znajdzie tu par臋 ciekawostek.

Jedna trzecia rynku nale偶y dzi艣 do grupy kapita艂owej Kantar (Millward Brown SMG/KRC, TNS Polska – dawniej Pentor i OBOP), a dalsze 28 do grupy Nielsen (AC, AGB). Zw艂aszcza ta druga zanotowa艂a wyra藕ny wzrost – o 7 punkt贸w procentowych w por贸wnaniu z rokiem 2010. Pozosta艂e dwie wielkie grupy badawcze maj膮 w Polsce znacznie mniejszy udzia艂 w przychodach bran偶y: Gfk 13%, a IPSOS 9%. Najwi臋ksza polska firma (PBS) odpowiada za niespe艂na 5% wynik贸w finansowych sektora.

Warto przy tym pami臋ta膰, 偶e bran偶a badawcza nie stanowi stanowi znacz膮cej (w kategoriach finansowych) ga艂臋zi gospodarki – gdyby jej przychody jako ca艂o艣ci potraktowa膰 jako przychody jednej firmy, to firma taka nie zmie艣ci艂aby si臋 w艣r贸d 300 najwi臋kszych przedsi臋biorstw w naszym kraju. Przychody tego rz臋du uzyskuj膮 firmy jak telekomunikacyjna Vectra, biuro turystyczne Rainbow Tours czy czekoladowy Wawel.

branza_badawcza_2013_przychody

Kliknij, aby powi臋kszy膰