Archiwa tagu: Polska

Jak dyplom wp艂ywa na doch贸d?

Istniej膮 r贸偶ne motywacje kontynuowania nauki na studiach wy偶szych, ale perspektywa podwy偶szenia dochodu jest z pewno艣ci膮 jedn膮 z wa偶niejszych. Od kilku lat, dzi臋ki programowi MNiSW Ekonomiczne Losy Absolwent贸w (ELA) mamy mo偶liwo艣膰 艣ledzenia tego, jak m艂odzi ludzie radz膮 sobie na rynku pracy po uzyskaniu dyplomu. Na tle innych bada艅 dochod贸w, wyniki zawarte w zbiorze danych ELA s膮 wyj膮tkowe, poniewa偶 pochodz膮 z rejestr贸w ZUS, a nie z bada艅 sonda偶owych. Charakteryzuj膮 si臋 wi臋c znacznie wi臋ksz膮 dok艂adno艣ci膮 i pokryciem ca艂ej populacji. ELA zawiera kilkana艣cie wska藕nik贸w charakteryzuj膮cych aktywno艣膰 zawodow膮 po uko艅czeniu poszczeg贸lnych kierunk贸w studi贸w, ale nas interesowa膰 tu b臋dzie mediana dochodu uzyskiwanego rok po uko艅czeniu studi贸w. Z jednej strony okres 12 miesi臋cy to stosunkowo ma艂o, aby absolwent ustabilizowa艂 swoj膮 sytuacj臋 zawodow膮, ale z drugiej uchwycenie dochodu w tym w艂a艣nie momencie pokazuje po艂o偶enie na rynku pracy, b臋d膮ce bezpo艣rednim nast臋pstwem studi贸w oraz 鈥 co wiemy z innych bada艅 鈥 jest wyra藕nie skorelowane z dochodem uzyskiwanym w p贸藕niejszych etapach kariery. Dane analizowane poni偶ej dotycz膮 absolwent贸w z 2015 roku.

Co pokazuj膮 wykresy?

Na poni偶szym wykresie prezentujemy fragment tego zr贸偶nicowania. Skupili艣my si臋 na najpowszechniej dost臋pnych kierunkach studi贸w oraz uczelniach z g艂贸wnych o艣rodk贸w akademickich (w istocie z miast wojew贸dzkich oraz dodatkowo z Gliwic i Cz臋stochowy). Ograniczyli艣my si臋 te偶 do absolwent贸w studi贸w dziennych drugiego stopnia lub jednolitych. Wszystko to mia艂o na celu wi臋ksze wystandaryzowanie (por贸wnywalno艣膰) rezultat贸w.

Warto艣ci przedstawione na wykresie pochodz膮 z prostego modelu regresji i pokazuj膮 o ile doch贸d jest wi臋kszy (warto艣ci z plusem) lub mniejszy (z minusem) od warto艣ci referencyjnej. T臋 ostatni膮 stanowi艂 poziom dochodu uzyskiwany rok po zako艅czeniu dowolnych innych studi贸w drugiego stopnia (czyli kierunk贸w innych ni偶, te wymienione na wykresie 鈥 w praktyce chodzi o kierunki rzadziej obecne na uczelniach). Warto艣膰 ta wynosi 2.442 z艂 brutto (mediana dochodu ze wszystkich 藕r贸de艂). Nie wchodz膮c w statystyczne szczeg贸艂y trzeba doda膰, 偶e to s膮 warto艣ci uzyskane przy kontroli o艣rodka akademickiego (wi臋c niejako niezale偶ne od premii za konkretn膮 uczelni臋 i lokalizacj臋 miejsca pierwszej pracy).

Wykres 1. Przeci臋tna premia dochodowa za uko艅czenie kierunku

Zarabia膰 jak filolog ugrofi艅ski

Pierwsz膮 obserwacj膮 p艂yn膮c膮 z danych ELA jest ogromne zr贸偶nicowanie dochod贸w absolwent贸w poszczeg贸lnych kierunk贸w. Nie jest zaskoczeniem to, 偶e w czo艂贸wce rankingu kierunk贸w uporz膮dkowanych pod wzgl臋dem medianowego dochodu znajduj膮 si臋 absolwenci nauk technicznych: informatycy, absolwenci kierunku automatyka i robotyka, czy mechanika i budowa maszyn. Zaskakuje raczej to, 偶e tu偶 za nimi plasuj膮 si臋 absolwenci (w zasadzie g艂贸wnie absolwentki) piel臋gniarstwa – znacznie wy偶ej ni偶 kierunku lekarskiego, cho膰 nie jest to por贸wnanie w pe艂ni rzetelne (wej艣cie w zaw贸d lekarski poprzedzone jest sta偶em i rezydentur膮). Wysokie medianowe zarobki uzyskiwane tu偶 po studiach w zawodach zwi膮zanych ze wspomnianymi kierunkami wi膮偶膮 si臋 z du偶ym bie偶膮cym popytem na takie kwalifikacje. Gdyby艣my przyjrzeli si臋 szczeg贸艂owo r贸wnie偶 pozosta艂ym, rzadziej pojawiaj膮cym si臋 w ofercie uczelni kierunkom, to znajdziemy w艣r贸d nich r贸wnie偶 inne, kt贸rych absolwenci ju偶 na staracie kariery zarabiaj膮 przeci臋tnie ponad 5.000 z艂 (np. telekomunikacja, metody ilo艣ciowe w ekonomii). Rynek hojnie wynagradza r贸wnie偶 rzadkie, w膮skie specjalizacje humanistyczne, takie jak niekt贸re filologie (ugrofi艅ska na UW daje rok po jej zako艅czeniu przeci臋tnie 5.371 z艂).

Dolna cz臋艣膰 wykresu zawiera g艂贸wnie kierunki, kt贸re mo偶na okre艣li膰 jako 鈥瀙ara-akademickie鈥 czy 鈥瀦awodowe鈥, np. kosmetologia, turystyka i rekreacja, fizjoterapia. Prowadz膮 one przewa偶nie do pracy w sektorze us艂ug osobistych, kt贸ra nie wi膮偶e si臋 z tak wysokimi zarobkami jak w zawodach specjalistycznych. Obok nich pojawiaj膮 si臋 kierunki spo艂eczne i humanistyczne, kt贸re z kolei oferuj膮 wiedz臋 mniej sprofilowan膮 zawodowo. Cho膰by z tej racji wej艣cie na rynek pracy jest dla ich absolwent贸w wzgl臋dnie trudniejsze (zw艂aszcza w wymiarze dochodu). Dodatkowo wiele z tych kierunk贸w ma charakter masowy, wi臋c wytwarzaj膮 du偶膮 poda偶 przy wzgl臋dnie niskim popycie. Dane ELA pokazuj膮 r贸wnie偶, 偶e odsetek absolwent贸w, kt贸rzy mieli za sob膮 do艣wiadczenie bezrobocia w rok po zyskaniu dyplomu w du偶ej mierze oddaje to, co wida膰 na wykresie 1. Ci, kt贸ry nie wpadli w bezrobocie, znale藕li zatrudnienie poni偶ej kwalifikacji. Czas sp臋dzony na rynku pracy b臋dzie zapewne dzia艂a艂 na ich korzy艣膰, jednak dodatkowe do艣wiadczenie nie zamknie obserwowanej luki p艂acowej.

Nie tylko kierunek, ale tak偶e miasto

Wyb贸r kierunku studi贸w silnie wp艂ywa na doch贸d, ale si艂a dyplomu r贸偶ni si臋 r贸wnie偶 pomi臋dzy o艣rodkami akademickimi. R贸wnie偶 te zr贸偶nicowania s膮 spore i potwierdzaj膮 to, co o nier贸wno艣ciach dochodowych w Polsce wiadomo od dawna (wykres 2. 鈥 ze statystyczn膮 kontrol膮 kierunk贸w). Si艂a 鈥瀗abywcza鈥 dyplom贸w jest najwi臋ksza w przypadku politechnik i uniwersytet贸w w du偶ych miastach 鈥 Warszawie, Gda艅sku, Krakowie czy Wroc艂awiu. Przeci臋tny doch贸d absolwenta spada wraz z peryferyjno艣ci膮 uczelni. Absolwenci uczelni kieleckich, bia艂ostockich, czy rzeszowskich zarabiaj膮 (po tych samych kierunkach) kilkaset z艂otych mniej, ni偶 studenci z dyplomem uzyskanym w du偶ych warszawskich uczelniach. Na przyk艂ad absolwent informatyki w Warszawie dostanie przeci臋tnie 5.800 z艂 brutto, a z Bia艂egostoku 4.500 z艂. Nie ma w膮tpliwo艣ci, 偶e za r贸偶nice te odpowiada nie tylko jako艣膰 edukacji, ale r贸wnie偶 specyfika lokalnych rynk贸w pracy. Relacja pomi臋dzy studiami a prac膮 nie sprowadza si臋 jedynie do faktu, 偶e absolwenci uczelni w mie艣cie A najcz臋艣ciej podejmuj膮 prac臋 w mie艣cie A. Znaczenie mog膮 mie膰 r贸wnie偶 takie czynniki jak rozeznanie w ofertach pracy, czy do艣wiadczenia zawodowe zdobyte jeszcze w czasie nauki (np. sta偶e). Gdyby艣my chcieli rzetelnie orzeka膰 o r贸偶nicy kompetencji stoj膮cej za dyplomami tego samego kierunku w r贸偶nych o艣rodkach, powinni艣my por贸wnywa膰 osoby, kt贸re znalaz艂y si臋 na jakim艣 鈥瀟rzecim鈥, zewn臋trznym rynku pracy (np. za granic膮).

Wykres 2. Miasta akademickie wg przeci臋tnej premii dochodowej absolwent贸w

Podsumowuj膮c

ELA dostarcza niezwykle cennych informacji na temat po艂o偶enia absolwent贸w i wiedz臋 t臋 mo偶na wykorzysta膰 do reformowania niekt贸rych polityk publicznych. Wydaje si臋, 偶e szczeg贸lna troska powinna by膰 skierowania do humanist贸w i absolwent贸w nauk spo艂ecznych. Zapotrzebowanie na nich niew膮tpliwie istnieje, ale (a) jest w niekt贸rych “tradycyjnych” specjalno艣ciach mniejsze ni偶 poda偶, (b) wymaga nieco innych kompetencji, ni偶 te obecnie oferowane. Nie chodzi聽 o zamienienie uniwersytet贸w w szko艂y zawodowe, ale o to, aby studia humanistyczne i spo艂eczne nie kszta艂towa艂y absolwenta zgodnie z kanonami akademickimi sprzed 20 czy 30 lat. Bieg艂o艣膰 w j臋zykach obcych, obeznanie z technologiami informatycznymi, podstawy programowania, kompetencje organizacyjne – to s膮 rzeczy niezb臋dne do dobrego odnalezienia si臋 na wsp贸艂czesnym rynku pracy.

Infografika “Spo艂ecze艅stwo obywatelskie czy koalicja politycznych plemion?”

Czy polskie spo艂ecze艅stwo jest koalicj膮 zwa艣nionych plemion czy raczej deliberuj膮c膮 wsp贸lnot膮 obywatelsk膮? Odpowiedzi na to pytanie szukali艣my, tworz膮c wsp贸lnie z Kub膮 Wysmu艂kiem infografik臋, kt贸ra podsumowuje wybrane wyniki ko艅cz膮cego si臋 w艂a艣nie projektu “Ludzie w sieciach” (realizowany w ISP PAN ze 艣rodk贸w NCN).

(kilknij, aby zobaczy膰 w pe艂nej rozdzielczo艣ci)

“Ludzie w sieciach”

Dwa demograficzne mity

The Economist opublikowa艂 niedawno daily chart, kt贸rego tytu艂 w kontek艣cie panuj膮cych nastroj贸w spo艂ecznych brzmi jak prowokacja: Why Europe needs more migrants. Ka偶dy kto zna “Ekonomist臋” wie jednak, 偶e to pismo reprezentuj膮ce trze藕wy, ekonomiczny racjonalizm w opozycji do wszelkich ideologicznych idiosynkrazji, wi臋c je艣li prowokuje, to przede wszystkim do my艣lenia.

Cho膰 o sytuacji demograficznej ju偶 pisali艣my, i to dosy膰 obszernie, na moment wracam wi臋c do tego tematu. Trudno oprze膰 si臋 bowiem wra偶eniu, 偶e ktokolwiek si臋 nim zajmuje w debacie publicznej – od rz膮dz膮cych po Make Life Harder – my艣lenie to jest obci膮偶one: (a) fiksacj膮 na dzietno艣ci, (b) marginalizacj膮 ekonomicznej roli imigracji. Zrekapituluj臋 kr贸tko te dwa b艂臋dne mniemania.

“Mit dzietno艣ci” zak艂ada, 偶e (1) wy偶sza dzietno艣膰 mo偶e samodzielnie rozwi膮za膰 problemy demograficzne wsp贸艂czesnej Polski, a tak偶e, 偶e (2) zapewnienie zast臋powalno艣ci pokoleniowej jest dzi艣 w Polsce realne. Aby najpro艣ciej wyja艣ni膰 na czym polega mylno艣膰 tych przekona艅 zacznijmy od mo偶liwie najprostszej ilustracji – sztafety pokole艅. Na wykresie poni偶ej przedstawione zosta艂y liczebno艣ci 10-letnich kohort wiekowych wsp贸艂czesnych Polek (dane GUS z VI 2017). Ograniczymy si臋 do kobiet, poniewa偶 to w艂a艣nie ich bezpo艣rednio dotycz膮 statystyki dzietno艣ci. Przeci臋tny wiek urodzenia dziecka to obecnie 29 lat. Przyjmuj膮c kilka interpretacyjnych uproszcze艅 mo偶emy wi臋c spojrze膰 na te kohorty jako na sekwencj臋 grup matek i c贸rek oddzielonych od siebie interwa艂em 30 lat. Takiej interpretacji mo偶na postawi膰 szereg s艂usznych zastrze偶e艅1, ale mimo wszystko b臋dzie to wystarczaj膮ce przybli偶enie realnych prawid艂owo艣ci.

Wielko艣膰 kohort demograficznych w populacji wsp贸艂czesnych Polek (stan na 30 VI 2017 wg GUS)

Do oznaczenia na wykresie poszczeg贸lnych “sztafet pokoleniowych” u偶y艂em osobnych palet kolorystycznych. Kobiety w wieku 60-69 lat to “kohorta matek” dla kobiet w wieku 30-39 lat, te z kolei to “statystyczne matki” dziewczynek w wieku 0-9 lat. Analogiczn膮 relacj臋 mo偶emy zdefiniowa膰 dla dzisiejszych pi臋膰dziesi臋cio- i dwudziestolatek, a tak偶e dla czterdziesto- i nastolatek.

Co widzimy na wykresie? Je艣li por贸wnamy kohort臋 60-69 z ich “c贸rkami”, to wida膰, 偶e kobiety urodzone tu偶 po II wojnie 艣wiatowej wyda艂y na 艣wiat przeci臋tnie wi臋cej ni偶 jedn膮 c贸rk臋. Nie zmienia tego nawet wzi臋cie pod uwag臋 rosn膮cej 艣miertelno艣ci kobiet po 50-tce – owe “ubytki” skompensowane s膮 szar膮 “czapk膮” na dw贸ch ostatnich s艂upkach (艣miertelno艣膰 m艂odszych kobiet jest niska, zosta艂a wi臋c pomini臋ta). Dla kolejnych grup wiekowych ta tendencja wyra藕nie si臋 zmienia. C贸rki kobiet w wieku 50-59 lat, czyli dzisiejsze 20-latki, s膮 mniej liczne ni偶 ich matki. Dramatyczny spadek zaczyna si臋 jednak dopiero w kolejnych grupach. Sukcesj臋 ponad 3 milionom dzisiejszych 30-latek zapewnia zaledwie 2 miliony dziewczynek poni偶ej 10 roku 偶ycia.

Co z tego wynika? Po pierwsze trzeba rozumie膰, 偶e 偶aden ze s艂upk贸w nie powi臋kszy si臋 ju偶 samym ruchem naturalnym. Dzisiejsza kohorta nastolatek nie zrobi si臋 wi臋ksza ni偶 2 miliony. Niezale偶nie wi臋c od wska藕nika liczby urodze艅, nie zwi臋kszy si臋 liczba przysz艂ych matek. Nawet gdyby trend niskiej dzietno艣ci zosta艂 kompletnie zatrzymany, nie ma powrotu do liczebno艣ci Polek z wy偶u lat 1980-ych.

Ale czy ten trend mo偶na zatrzyma膰? Wsp贸艂czynnik dzietno艣ci (przeci臋tna liczba dzieci przypadaj膮cych na kobiet臋 w wieku rozrodczym) wynosi w Polsce niewiele ponad 1,3 (czyli statystycznie ka偶da matka ma ok. 2/3 c贸rki). To bardzo ma艂o, ale w Europie jedynie dwa kraje balansuj膮 na poziomie odtwarzalno艣ci pokole艅, czyli maj膮 ten wsp贸艂czynnik na poziomie oko艂o 2, s膮 to Francja i Irlandia. Przypomnijmy jednak – jest to poziom odtwarzalno艣ci, a nie przyrostu, wi臋c dylemat dotyczy samego utrzymania liczebno艣ci tych najmniej licznych kohort (sic!). Co wi臋cej, takiej energii w p艂odzeniu dzieci nie obserwujemy nigdzie na wsch贸d od Renu, a my wypadamy pod tym wzgl臋dem blado nawet na tle samych s膮siad贸w (zob. interaktywny wykres na Google).

Aby osi膮gn膮膰 przeci臋tn膮 dzietno艣膰 na poziomie 2 – kt贸rej Polska w og贸le nie notowa艂a od 1991 roku – kobiety musia艂yby rodzi膰 w wyra藕nie m艂odszym wieku i w zwi膮zku z tym masowo rezygnowa膰 z innych 偶yciowych plan贸w. Nie chodzi nawet o realizacj臋 marze艅 o karierze na szczytach w艂adzy i bogactwa, czy o podr贸偶y dooko艂a 艣wiata, ale o rzeczy znacznie bardziej rudymentarne, takie jak studia. Przypomnijmy, 偶e wsp贸艂czynnik skolaryzacji brutto na poziomie szkolnictwa wy偶szego wynosi艂 na pocz膮tku lat 1990-ych niewiele ponad 10%, ale w 2010 roku przekroczy艂 50%. Ju偶 sama masowo艣膰 studi贸w wy偶szych przesuwa wi臋kszo艣膰 decyzji prokreacyjnych na okres po 25. roku 偶ycia. Do pewnych rzeczy po prostu nie ma powrotu, chyba, 偶e w scenariuszu Handmaid’s Tale.

Warto tak偶e pami臋ta膰, 偶e programy child benefit, analogiczne do 500+, posiada wi臋kszo艣膰 pa艅stw europejskich, wi臋c ze wzgl臋du na konwergencj臋 tak instytucji, jak styl贸w 偶ycia wzgl臋dnie bezpieczne wydaje si臋 za艂o偶enie, 偶e dzietno艣膰 w Polsce mo偶e w nadchodz膮cych latach wzrosn膮膰, ale co najwy偶ej do poziomu 1,5-2,0. W najbardziej optymistycznym z tych scenariuszy (i bior膮c na razie w nawias migracje) za 40 lat wykres “sztafety matek i c贸rek” wygl膮da艂by mniej wi臋cej tak jak na wykresie poni偶ej2. Czarne obrysy oddaj膮 wielko艣膰 kohort z pierwszego wykresu, czyli tych dzisiejszych. Globalnie oznacza to spadek populacji o oko艂o 28% (przypomnijmy – to wersja optymistyczna!). Ale 鈥 i to jest szczeg贸lnie uderzaj膮ce – w wersji 鈥瀙esymistycznej鈥 (czyli przy wsp贸艂czynniku dzietno艣ci na obecnym poziomie 1,3), sprawa przedstawia si臋 w zasadzie niewiele gorzej – spadek wyniesie 33%. Jak wida膰 optymizm i pesymizm w sprawie dzietno艣ci niewiele si臋 r贸偶ni膮 – konik i tak ju偶 uciek艂. Wy偶szy wsp贸艂czynnik urodze艅 w og贸lnym rozrachunku mo偶e nieco poprawi膰 sytuacj臋 demograficzn膮, ale fiksowanie si臋 na dzietno艣ci jako rozwi膮zaniu problemu starzenia si臋 spo艂ecze艅stwa jest nieracjonalne.

“Sztafeta demograficzna” z poprzedniego wykresu za 40 lat przy za艂o偶eniu o rosn膮cej dzietno艣ci.

Przejd藕my zatem do kwestii imigracji. W dobie kryzysu migracyjnego jest to sprawa dra偶liwa, poniewa偶 zosta艂a spleciona z gor膮cymi w膮tkami politycznymi, w tym z l臋kami o bezpiecze艅stwo i to偶samo艣膰. Jednak niezale偶nie od towarzysz膮cych jej emocji warto patrze膰 na ni膮 trze藕wo 鈥 system emerytalny potrzebuje czynnych zawodowo, a rozwijaj膮ca si臋 gospodarka 鈥 r膮k do pracy. Jest jasne, 偶e firmy b臋d膮 poszukiwa艂y pracownik贸w nawet je艣li rodzima poda偶 si臋 wyczerpie. Presja popytu na pracownika odczuwana jest na razie g艂贸wnie w postaci rekordowo niskiego poziomu bezrobocia, ale gospodarka ju偶 od dawna “zasysa” te偶 pracownik贸w z zagranicy.

Kwesti臋 emigracji i imigracji zarobkowej, jak wszystkie inne zjawiska ekonomiczne, wypada rozpatrywa膰 w kategoriach poda偶y i popytu. Patrz膮c na dane GUS dotycz膮ce ruch贸w ludno艣ciowych do i z Polski widzimy, 偶e wci膮偶 wi臋cej os贸b wyje偶d偶a, ni偶 przyje偶d偶a. Poni偶szy wykres pokazuje migracje na sta艂e, czyli (wg GUS) na co najmniej 12 miesi臋cy. Czarna ramka pokazuje ubytki ludno艣ciowe, za艣 czerwone wype艂nienie – stopie艅 ich bie偶膮cego uzupe艂niania przez przybyszy z zagranicy. S膮 to jedynie przybli偶enia i nie uwzgl臋dniaj膮 wszystkich rodzaj贸w przep艂yw贸w ludno艣ciowych (o tym za chwil臋), jednak ta wystandaryzowana miara daje pewne poj臋cie o atrakcyjno艣ci migracyjnej naszego kraju. W ostatnich latach wci膮偶 wi臋cej ludzi d艂ugotrwale opuszcza艂o Polsk臋, ni偶 do niej na sta艂e przybywa艂o, cho膰 wida膰 jednocze艣nie trend zmniejszania si臋 tej r贸偶nicy. W odr贸偶nieniu od kwestii przyrostu naturalnego, tu pa艅stwo ma realny i du偶o bardziej znacz膮cy wp艂yw na konsekwencje demograficzne – oznacza to, 偶e w odr贸偶nieniu od wykresu ilustruj膮cego odtwarzalno艣膰 pokoleniow膮, tu du偶o trudniej przewidzie膰 dalszy trend bez wiedzy o konkretnych decyzjach politycznych. Jednak ze wzgl臋du na wspomniane kwestie popytowo-poda偶owe, instytucjonalny wp艂yw na bilans migracyjny r贸wnie偶 nie jest nieograniczony.

Stosunek emigracji (czarna ramka) do imigracji (czerwone wype艂nienie), dane GUS.

Tu dochodzimy do mitu nr 2. Jest nim przekonanie, 偶e polityka imigracyjna mo偶e sprowadza膰 si臋 do zamkni臋cia drzwi na osoby spoza Unii Europejskiej (czy szerzej rozumianego Zachodu). Jest tak, poniewa偶 Polska wraz z Chorwacj膮, Rumuni膮 i Bu艂gari膮 zamyka stawk臋, je艣li idzie o poziom 偶ycia szeroko rozumianego Zachodu. Sami imigranci r贸wnie偶 dokonuj膮 wybor贸w, wi臋c obie strony potrafi膮 by膰 swoi艣cie 鈥瀢ybredne鈥. Jedynie kraje najbardziej zamo偶ne, takie jak Wielka Brytania, USA czy Niemcy mog膮 regulowa膰 nap艂yw imigrant贸w jedynie przez selekcj臋 negatywn膮.

Jedna z lansowanych obecnie koncepcji zak艂ada, 偶e imigracj臋 mo偶na skutecznie zast膮pi膰 reemigracj膮 i repatriacj膮, a liczba emigrant贸w z Polski i os贸b polskiego pochodzenia jest do tego wystarczaj膮ca. Jednak najwi臋ksze zagraniczne spo艂eczno艣ci polskie s膮 na Zachodzie (dwa najwi臋ksze o艣rodki to USA i Niemcy), wi臋c jest to r贸wnoznaczne z oczekiwaniem porzucenia przez ludzi lepiej p艂atnej pracy i lepszych perspektyw 偶yciowych, jakie oferuj膮 im te kraje. Na wsch贸d od Polski najwi臋kszym o艣rodkiem jest natomiast Bia艂oru艣, ale zamieszkuje tam ok. 300 tys. os贸b deklaruj膮cych polskie pochodzenie, wi臋c nawet przyci膮gni臋cie ca艂ej mniejszo艣ci polskiej z terenu by艂ego ZSRR – bior膮c w nawias realne mo偶liwo艣ci i koszty – mia艂aby marginalne skutki ekonomiczne (dodajmy, 偶e w okresie 1997-2016 Polska wyda艂a 5908 formalnych wiz repatriacyjnych). By膰 mo偶e niekt贸rzy dopatruj膮 si臋 tak偶e szansy w negatywnym rezultacie negocjacji dotycz膮cych Brexitu. Zostawmy jednak r贸偶nego rodzaju z艂udzenia i przyjrzyjmy si臋 faktom.

Realnie rzecz bior膮c, dora藕ne rozwi膮zanie braku dodatkowych r膮k do pracy trafi艂o si臋 Polsce wyj膮tkowym zbiegiem okoliczno艣ci. To czego nie widzimy na powy偶szym wykresie to liczna rzesza pracownik贸w przyje偶d偶aj膮cych na kr贸tki okres. Liczb臋 formalnie wydanych nowych zezwole艅 na prac臋 ilustruje kolejny wykres (poni偶ej), a trzeba mie膰 na wzgl臋dzie, 偶e jest ona du偶o ni偶sza ni偶 realna liczba pracuj膮cych w Polsce Ukrai艅c贸w3. Pocz膮wszy przynajmniej od 2014 roku nap艂yw si艂y roboczej do Polski jest zatem realnie wi臋kszy ni偶 odp艂yw, poniewa偶 poda偶 pracy skutecznie 鈥瀞uplementowana鈥 jest masowymi przyjazdami kr贸tkookresowymi z Ukrainy (ponad 80%). Warto w tym kontek艣cie postawi膰 pytanie: kto zast膮pi艂by tych pracownik贸w, gdyby na Ukrainie panowa艂 pok贸j i kwit艂a gospodarka?

Liczba cudzoziemc贸w (w tys.), kt贸rzy otrzymali pozwolenie na prac臋 w Polsce, dane GUS.

Dla kogo, poza mieszka艅cami pogr膮偶onej w kryzysie i wojnie domowej Ukrainy, Polska jest dzi艣 atrakcyjnym kierunkiem emigracji? Kraje, z kt贸rych nap艂yw ludzi w ostatnich pi臋ciu latach nasila艂 si臋 i wynosi艂 wi臋cej ni偶 1500 os贸b to: Bia艂oru艣, Mo艂dawia oraz Indie. Wyra藕nie os艂ab艂 natomiast nap艂yw z Chin (prawie sze艣ciokrotnie w ostatnich 6 latach). Wydaje si臋 jasne, 偶e r贸偶nica stopnia rozwoju mi臋dzy krajami musi by膰 wystarczaj膮ca, by 艂膮czny, relatywny koszt emigracji (w tym ten psychologiczny) by艂 mniejszy ni偶 wzgl臋dne korzy艣ci potencjalnego imigranta. Bia艂oru艣 ma ni偶sze ni偶 Polska PKB per capita (r贸wnie偶 to liczone w sile nabywczej), ale le偶y blisko, wi臋c bezpiecznie mo偶na za艂o偶y膰, 偶e wszystkie kraje lepiej od niej rozwini臋te nie stan膮 si臋 藕r贸d艂em nap艂ywu pracownik贸w do Polski. Na tej zasadzie mo偶emy bezspornie wykluczy膰 kraje takie jak Gabon, Meksyk czy Iran. Do tej grupy nale偶y te偶 zapewne Botswana, Tajlandia, Chiny, Brazylia czy Algieria. Jednocze艣nie mieszka艅cy kraj贸w bardziej oddalonych od Polski geograficznie i kulturowo ni偶 Ukraina i Bia艂oru艣, ponosz膮 niew膮tpliwie znacznie wi臋ksze koszty takiej migracji.

Je艣li w Polsce istniej膮 silne idiosynkrazje dotycz膮ce kierunk贸w migracji i mo偶liwo艣ci integracji cudzoziemc贸w (a debata publiczna jasno wskazuje, 偶e tak jest), warto postawi膰 klarowne pytanie o to, jak owe preferencje przek艂adaj膮 si臋 na konkretne polityki publiczne. A mo偶e liczymy jedynie na kryzysy w nieodleg艂ym otoczeniu mi臋dzynarodowym?


1. Mediana wieku urodze艅 stale zmienia si臋 (ro艣nie), a jej wariancja jest oczywi艣cie spora, wi臋c cz臋艣膰 dziewczynek z grupy 0-9 jest w istocie c贸rkami kobiet nale偶膮cych do kohorty 10-19, a inna cz臋艣膰 – kohorty 50-59. Jednak takie “przesuni臋cia” i nieregularno艣ci dotycz膮 wszystkich kohort, wi臋c ich efekty w wi臋kszo艣ci znosz膮 si臋. Zatem cho膰 nie mamy tu substancjalnie trafnego opisu rzeczywisto艣ci, to oddaje on faktycznie wpisane w ni膮 trendy.

2. Zak艂adam tu stopniowe, liniowe dochodzenie dzietno艣ci do poziomu 2.0.

3. Pozwolenia s膮 przed艂u偶ane na podstawie o艣wiadczenia pracodawcy, a tych wg UDSC by艂o w 2016 roku 1,26 mln – ta liczba mo偶e by膰 z kolei zawy偶ona w stosunku do realnie pracuj膮cych. ZUS podaje liczb臋 270 tys. zarejestrowanych Ukrai艅c贸w.

Dwa wykresy o starzeniu si臋 polskiego spo艂ecze艅stwa

O starzeniu si臋 spo艂ecze艅stwa i kryzysie demograficznym dyskutuje si臋 w Polsce ju偶 od paru lat, a jedn膮 z wa偶nych przes艂anek stanowi膮 prognozy ludno艣ciowe GUS. Konsekwencje zmian w strukturze demograficznej spo艂ecze艅stwa s膮 wielorakie, od wp艂ywu na szkolnictwo, przez bilansowanie si臋 systemu emerytalnego, po proporcje opieki nad osobami najm艂odszymi i najstarszymi (zar贸wno w skali sektora us艂ug, jak w indywidualnym bud偶ecie czasu ka偶dego z nas). Zamiast patrze膰 wprz贸d (prognoza), poszukuj膮c alternatywnych scenariuszy ludno艣ciowych, postanowili艣my spojrze膰 wstecz i pokaza膰 kwesti臋 starzenia si臋 spo艂ecze艅stwa w dw贸ch prostych wykresach ilustruj膮cych wieloletnie trendy.

Pierwszy wykres przedstawia “starzenie si臋 spo艂ecze艅stwa” w spos贸b dos艂owny – jako wzrastaj膮c膮 w czasie median臋 wieku w podziale na p艂e膰. Gdyby ustawi膰 ca艂e spo艂ecze艅stwo w dwuszeregu – od najm艂odszych do najstarszych – to w roku 1950 m臋偶czyzna po艣rodku swojego rz臋du mia艂aby 24 lata, a kobieta – 27 lat (ten drugi rz膮d by艂by po prostu wyra藕nie d艂u偶szy). W roku 2015 艣rodki tych szereg贸w wypada艂y na 38 i 41 roku 偶ycia. Co istotne, stabilny trend utrzymuje si臋 od pocz膮tku lat 70-ych. Zatem mimo, 偶e o problemie demograficznym intensywnie dyskutuje si臋 w Polsce od stosunkowo niedawna, to sytuacja i prognozy nie mog膮 by膰 jakimkolwiek zaskoczeniem od bardzo dawna. Co r贸wnie偶 znamienne – cezura roku 1989 praktycznie nie jest na wykresie widoczna (poza okresowym wzrostem r贸偶nicy mi臋dzy kobietami i m臋偶czyznami), wi臋c zmiany ustrojowe, gospodarcze i inne nie zapisa艂y si臋 dystynktywnie na procesie starzenia spo艂ecze艅stwa. Wszystko to dobitnie pokazuje, 偶e kryzys demograficzny nie dopad艂 Polski znienacka, og贸lna tendencja utrzymuje si臋 od ponad 40 lat.

mediana_2

Drugi, r贸wnie prosty wykres, daje dodatkowy wgl膮d w charakter trendu. Widzimy na nim podstawowe komponenty procesu starzenia si臋 spo艂ecze艅stwa – zmieniaj膮c膮 si臋 proporcj臋 ludzi m艂odych do ludzi starych. O ile w roku 1950 osoby w wieku 65+ stanowi艂y zaledwie 5% populacji (na czym wa偶y艂y tak偶e straty wojenne), to z czasem ich udzia艂 stabilnie ro艣nie (drobne fluktuacje zwi膮zane s膮 z sekwencj膮 wy偶贸w聽 i ni偶贸w), by w 2015 roku stanowi膰 ju偶 16% spo艂ecze艅stwa. Wed艂ug GUS w roku 2050 odsetek ten, w ka偶dym z czterech rozpatrywanych przez demograf贸w scenariuszy, wyniesie ponad 30%. Z kolei dzieci w wieku do 14 lat (czyli tzw. wieku “przedprodukcyjnym”) stanowi艂y ponad 1/3 wszystkich Polak贸w w roku 1960 (szczyt okresu “baby boom”), ale z czasem ten odsetek szybko spada艂. Okresowa “g贸rka” w latach 80-ych to czas, w kt贸rym powojenni “baby-boomerzy” za艂o偶yli rodziny. Spadek udzia艂u dzieci w spo艂ecze艅stwie wyhamowuje dopiero mniej wi臋cej w dobie akcesji Polski do UE, co jest w istocie drugim “echem” powojennej eksplozji urodze艅 (tym razem to wnuki “baby-boomer贸w” zak艂adaj膮 rodziny). W zale偶no艣ci od scenariusza GUS przewiduje, 偶e udzia艂 os贸b najm艂odszych wyniesie w 2015 roku od 11% do 14%, a wi臋c tak czy owak jeszcze nieco spadnie.

Wykres pokazuj膮cy co si臋 dzieje na ko艅cach piramidy populacyjnej dobitnie przekonuje, 偶e prognozy wybiegaj膮ce o 35 lat wprz贸d nie s膮 “wr贸偶biarstwem”, poniewa偶 podstawow膮 przes艂ank膮 stanu ludno艣ci w danym momencie jest uprzedni potencja艂 reprodukcyjny. Dzisiejsze dzieci, to jutrzejsi rodzice. Dzi艣 wiemy zatem, 偶e jutrzejszych rodzic贸w jest ponad dwukrotnie mniej ni偶 40 lat temu, wi臋c ewentualna endogeniczna (“samodzielna”), kr贸tkookresowa korekta demograficznego trendu jest mo偶liwa tylko w w膮skim zakresie. Nawet je艣li za艂o偶ymy, 偶e wyra藕nie wzro艣nie przeci臋tna liczba urodze艅, to przecie偶 wymna偶amy j膮 przez liczb臋 matek, kt贸rych w najbli偶szych latach wci膮偶 b臋dzie ubywa膰. Obecnie kobiet w wieku 20-34 lat jest 4,1 miliona, za 15 lat b臋dzie ich 2,8 mln (tyle liczy dzisiejsza kohorta dziewczyn w wieku 5-19 lat, zob. raport GUS).

mlodzi_starzy

Czy to wszystko znaczy, 偶e przysz艂o艣膰 demograficzna Polski zi艣ci si臋 艣ci艣le wed艂ug scenariuszy GUS? Ot贸偶 niekoniecznie. Najs艂abszym ogniwem predykcji demograficznej s膮 bilanse migracyjne. Jej autorzy opierali si臋 na tendencjach z ostatnich lat, przewiduj膮c, 偶e emigracja b臋dzie przez jaki艣 czas przewa偶a艂a nad imigracj膮, a oko艂o roku 2035 zbilansuj膮 si臋 one. Jest to bardzo statyczna i konserwatywna przes艂anka. Ju偶 w tej chwili m贸wi si臋 przewa偶nie o oko艂o milionie Ukrai艅c贸w pracuj膮cych w Polsce, ale ta liczba stale ro艣nie. Liczba pochodz膮cych z r贸偶nych stron 艣wiata ch臋tnych do osiedlenia si臋 nad Wis艂膮 oraz liczba ch臋tnych do wyjazdu z Polski za prac膮 s膮 pochodn膮 r贸偶nic rozwoju gospodarczego. Znaczenie ma nie tylko poziom 偶ycia tutaj, ale tak偶e poziom 偶ycia w innych krajach. W sytuacji wzrostu PKB i przy brakach w sile roboczej nasz kraj zaczyna “demograficzne ssanie”, podczas gdy kraje ogarni臋te kryzysami, wojn膮 i opresywne wobec w艂asnych obywateli “wypychaj膮” cz臋艣膰 swojej ludno艣ci. W tej sytuacji utrzymywanie predykcji o ujemnym do zerowego bilansie migracyjnym wydaje si臋 nierealistyczne. Nap艂yw ludzi do pracy oznacza r贸wnocze艣nie nap艂yw m艂odszych rocznik贸w, a wi臋c potencjaln膮 zwy偶k臋 przyrostu naturalnego. Podczas gdy medianowy Polak zbli偶a si臋 do pi臋膰dziesi膮tki, medianowy mieszkaniec wielu kraj贸w tzw. globalnego po艂udnia to pi臋tnastolatek. R贸偶nice cywilizacyjne s膮 wi臋c jednocze艣nie r贸偶nicami wiekowymi. Nasilanie si臋 zewn臋trznych “uzupe艂nie艅 demograficznych” ju偶 od dawna jest udzia艂em spo艂ecze艅stw zachodnich, a Polacy – wedle wszelkich kryteri贸w – stopniowo do艂膮czaj膮 do tej grupy.

Czy to rych艂o zatrzyma “starzenie si臋” spo艂ecze艅stwa? W 2014 GUS przewidywa艂, 偶e wzrost mediany wieku nieco spowolni po roku 2040, ale w 2050 wyniesie ona ponad 50 lat. Nawet przy ostrej korekcie za艂o偶e艅 dotycz膮cych migracji nie mo偶na przewidywa膰, 偶e w ci膮gu jednego pokolenia obecny trend zostanie odwr贸cony. Na pewno wi臋c “starzenie si臋” nie zostanie powstrzymane w kr贸tkim czasie – wymaga艂oby to ogromnej fali imigracyjnej, na kt贸r膮 Polska niekoniecznie jest gotowa politycznie i spo艂ecznie. Paradoksalnie jednak obni偶enie wieku emerytalnego, bez 偶adnych dodatkowych korekt, mo偶e jeszcze zwi臋kszy膰 “demograficzne ssanie” Polski, poniewa偶 w perspektywie kilkunastu lat relacja liczby pracuj膮cych do liczby pobieraj膮cych 艣wiadczenia mo偶e okaza膰 si臋 tak niekorzystna, 偶e potrzebna b臋dzie natychmiastowa interwencja – albo nag艂e podniesienie wieku emerytalnego albo szersze otwarcie drzwi dla imigrant贸w zarobkowych. Trzeba bowiem pami臋ta膰, 偶e nawet wzrost urodze艅 wynikaj膮cy z program贸w demograficznych pa艅stwa (jak 500+) nie wp艂ynie na liczebno艣膰 rodzimej si艂y roboczej i zmian臋 dynamiki ludno艣ciowej wcze艣niej ni偶 za 20-30 lat. Obecnie przeci臋tny wiek podj臋cia pierwszej pracy to ok. 22 lata, a mediana wieku urodzenia pierwszego dziecka wynosi ponad 27 lat. Co wi臋cej, je艣li nast膮pi szybki wzrost dzietno艣ci, to w populacji wi臋kszy b臋dzie nie tylko udzia艂 os贸b w wieku “poprodukcyjnym” (na emerytur臋 zaczynaj膮 w艂a艣nie przechodzi膰 “baby-boomerzy”), ale r贸wnie偶 w wieku “przedprodukcyjnym”, a w konsekwencji kategoria os贸b pracuj膮cych mo偶e okaza膰 si臋 zbyt ma艂a, by podo艂a膰 niezb臋dnym obci膮偶eniom fiskalnym na rzecz niepracuj膮cych (alternatyw膮 jest szybki wzrost zad艂u偶enia pa艅stwa, a wi臋c przerzucenia dzisiejszych koszt贸w emerytalnych na kolejne pokolenia).

Post臋p cywilizacyjny przynosi nieodwracalne, z punktu widzenia demografii, skutki kulturowe. Trudno dzi艣 przewidywa膰, 偶e m艂odzi ludzie masowo zechc膮 rezygnowa膰 z osobistego rozwoju w okresie m艂odzie艅czym, w tym np. ze studi贸w czy podr贸偶y, by bardzo wcze艣nie oddawa膰 si臋 rodzicielstwu. Zaskoczeniem by艂by tak偶e nag艂y wzrost liczby zawieranych ma艂偶e艅stw czy stabilnych zwi膮zk贸w w og贸le, a to one stanowi膮 podstaw臋 biograficznego zabezpieczenia w sytuacji posiadania dzieci (chodzi o roz艂o偶enie ci臋偶ar贸w wychowawczych, nie tylko finansowych). Paradoksalnie wi臋c sama finansowa 艂atwo艣膰 utrzymania dzieci niekoniecznie najefektywniej s艂u偶y zwi臋kszeniu ich liczby – je艣li spojrze膰 na to szerzej, bywa wprost odwrotnie (kiedy艣 trudniej by艂o wykarmi膰 dzieci, a rodzi艂o si臋 ich wi臋cej). Kolejny paradoks – na t臋 sytuacj臋 wp艂ywaj膮 tak偶e zmiany dotycz膮ce senior贸w, kt贸rzy zachowuj膮c wzgl臋dn膮 sprawno艣膰 fizyczn膮 i intelektualn膮 w momencie przej艣cia na emerytur臋 coraz cz臋艣ciej wybieraj膮 inne priorytety ni偶 “pe艂noetatowa” opieka nad wnukami. Jedni prze偶ywaj膮 drug膮 m艂odo艣膰, inni skupiaj膮 si臋 na swoim zdrowiu i dobrostanie, a widz膮c poprawiaj膮c膮 si臋 sytuacj臋 materialn膮 swoich pracuj膮cych dzieci, mog膮 czu膰 si臋 moralnie zwolnieni z konieczno艣ci bezpo艣redniej pomocy (oferuj膮c w zamian np. dodatkow膮 pomoc finansow膮). Z kolei pa艅stwo bezpo艣rednio dotuj膮c dzieci zwi臋ksza nie tylko prawdopodobie艅stwo samego ich posiadania (w relacji proporcjonalnej do dochod贸w rodzic贸w), ale tak偶e zainteresowanie jako艣ci膮 opieki i edukacji. Cz臋sto – zn贸w paradoks – mo偶e to oznacza膰 rezygnacj臋 z publicznego przedszkola i szko艂y, a wi臋c podkopywa膰 inne inwestycje pa艅stwa w tym obszarze. Te same pieni膮dze (prywatne inwestycje w edukacj臋 dzieci) mog艂yby przecie偶 zapewni膰 ca艂odzienn膮, dobrej jako艣ci opiek臋 nad dzie膰mi (zaj臋cia dodatkowe) ulokowan膮 na terenie macierzystej szko艂y (bez konieczno艣ci wo偶enia dzieci na zaj臋cia pozalekcyjne. Chodzi tak偶e o 艂atwo艣膰 zapewnienia potomstwu dobrej i 艂atwo dost臋pnej opieki zdrowotnej. Globalnie decyzja o posiadaniu i liczbie dzieci zale偶y bowiem nie tyle od stanu portfela, co od trudno艣ci zwi膮zanych z godzeniem roli rodzica z innymi 偶yciowymi potrzebami (praca zawodowa, samorealizacja). Wzrost dziennego spo偶ycia kalorii m贸g艂 spowodowa膰 przej艣cie demograficzne w neolicie, ale nie spowoduje go w epoce nowoczesnej antykoncepcji, mi艂o艣ci romantycznej i marze艅 wzi臋tych z Instagrama. Programy socjalne mog膮 zapewni膰 wzrost urodze艅 w pewnych granicach, ale z pewno艣ci膮 samodzielnie nie zatrzymaj膮 kryzysu demograficznego. Nie gwarantuje tego r贸wnie偶 sam zwrot ku bardziej tradycyjnym warto艣ciom, poniewa偶 pod pewnymi wzgl臋dami spowalnia on rozpocz臋cie aktywno艣ci prokreacyjnej (pieczo艂owity dob贸r partnera, warto艣膰 wstrzemi臋藕liwo艣ci seksualnej). M艂odociana matka zachodz膮ca cyklicznie w ci膮偶臋, to efekt nie tyle konserwatywnych warto艣ci, co s艂abej edukacji i braku perspektyw 偶yciowych.

Wiemy ju偶, 偶e wa偶n膮 konsekwencj膮 programu bezpo艣redniej premii finansowej za dzietno艣膰 okaza艂o si臋 zmniejszenie liczby dzieci 偶yj膮cych w ub贸stwie. Trudno to przeceni膰. Jednocze艣nie nie wiemy jeszcze jakie b臋d膮 efekty demograficzne 500+, ale mo偶emy bezpiecznie za艂o偶y膰, 偶e wyra藕nie wi臋ksze w艣r贸d ubo偶szych ni偶 w艣r贸d bogatych. Skoro oba efekty dotycz膮 g艂贸wnie ludzi mniej zamo偶nych, nale偶a艂oby rozwa偶y膰, czy w programie tym nie wprowadzi膰 progu dochodowego, a zaoszcz臋dzonych 艣rodk贸w nie skierowa膰 na programy: (a) adaptacji i integracji imigrant贸w (nauka j臋zyka, zapobieganie gettoizacji), a nawet “drena偶u m贸zg贸w” (masowe programy stypendialne uzupe艂niaj膮ce ubytki, b臋d膮ce skutkiem “drena偶u” z Polski) oraz (b) po艣rednich (instytucjonalnych) inwestycji w dost臋pno艣膰, kompleksowo艣膰 i jako艣膰 publicznych us艂ug wychowawczo-edukacyjnych. Programy te mog膮 by膰 zreszt膮 w pewnej mierze wsp贸艂zale偶ne, a ten drugi posiada艂by r贸wnocze艣nie walor istotnego wyr贸wnania szans, co jest wa偶ne o tyle, 偶e szkolnictwo jest w Polsce z ka偶dym rokiem coraz mniej egalitarne. Oba mia艂yby zapewne mniejszy efekt dora藕ny, ale w d艂u偶szej perspektywie ich zignorowanie mo偶e okaza膰 si臋 bardzo kosztowne spo艂ecznie.

Kobiety w polityce

Tegoroczne wybory parlamentarne r贸偶ni膮 do poprzednich mi臋dzy innymi wi臋ksz膮 ekspozycj膮 kobiet. W trakcie kampanii prezydenckiej uwag臋 zwraca艂a kandydatura Magdaleny Og贸rek, ale obecnie trzy najwi臋ksze si艂y polityczne w Polsce postawi艂y na kobiety jako swoich frontman’贸w (czy mo偶e raczej frontwoman). G艂贸wna rywalizacja wizerunkowa toczy艂a si臋 w kampanii pomi臋dzy Beat膮 Szyd艂o, Ew膮 Kopacz i Barbar膮 Nowack膮. Czy wi臋ksza liczba kobiet na pierwszej linii walki kampanijnej oznacza tak偶e ich wi臋kszy obecnie udzia艂 w polityce? Sprawdzili艣my czy proporcja kobiet w parlamencie faktycznie wyra藕nie zmieni艂a si臋 i czy ewentualne trendy maj膮 charakter lokalny, czy globalny. Wykresy pokazuj膮 odsetek kobiet w ni偶szych izbach parlamentu wybranych pa艅stw w latach 1997, 2005 i 2015 (dane pochodz膮 z zasob贸w Inter-Parliamentary Union:聽http://www.ipu.org/wmn-e/classif.htm).

Odsetek kobiet w polskich 艂awach poselskich w ostatnich 20-stu latach wzr贸s艂 bardzo wyra藕nie – z 13 do 24,1%. Wci膮偶 jednak na tle reszty Europy polska polityka nie nale偶y do sfeminizowanych. Najwi臋cej kobiet w izbach ni偶szych cia艂 ustawodawczych jest w krajach skandynawskich: Szwecji (43,6%), Finlandii (41,5%) i Islandii (41,3%). W wielu innych pa艅stwach tak偶e r贸s艂 ostatnio udzia艂 kobiet w polityce, do spektakularnych zmian dosz艂o w S艂owenii (wzrost czterokrotny), we W艂oszech (wzrost trzykrotny) i na P贸艂wyspie Iberyjskim (prawe dwukrotny w Hiszpanii i ponad dwukrotny w Portugalii). Nawet w najbardziej zmaskulinizowanych parlamentach Europy liczba ta ostatnio wzrasta艂a (w Rumunii w ca艂ym okresie z 7,3 do 13,7%, na W臋grzech spad艂a za艣 co prawda mi臋dzy rokiem 1997 i 2005 z 11,4 do 9,1%, ale ponownie nieznacznie wzros艂a w ostatniej dekadzie do 10,1%). W najwi臋kszych krajach Europy Zachodniej – Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji – trend by艂 podobny, a odsetek kobiet oscylowa艂 wok贸艂 1/3.

europe

W pozosta艂ej cz臋艣ci 艣wiata zr贸偶nicowanie jest pod tym wzgl臋dem wyra藕nie wi臋ksze i niekiedy zaskakuj膮ce. Przyk艂adowo Rwanda i Boliwia maj膮 o wiele bardziej sfeminizowane parlamenty ni偶 Szwecja (wi臋kszo艣膰 parlamentarzyst贸w to kobiety), natomiast Stany Zjednoczone聽podobne s膮 obecnie pod tym wzgl臋dem raczej do Tad偶ykistanu (wi臋cej kobiet zasiada ju偶 w parlamencie Arabii Saudyjskiej). W艣r贸d pa艅stw rozwini臋tych najmniej zbalansowana reprezentacja p艂ci wyst臋puje w Japonii (9%). Kobiety nie zasiadaj膮 za艣 w parlamentach niekt贸rych pa艅stw wyspiarskich na antypodach (Mikronezji, Palau, Tongi, Vanuatu) oraz niekt贸rych pa艅stw arabskich (Katar, Jemen). W艣r贸d pa艅stw du偶ych najmniejsze sfeminizowanie legislatury wyst臋puje w Iranie (3%) i Nigerii (5%).

world

Globalna tendencja w ostatnich 20 latach jest zbli偶ona – liczba kobiet w polityce ro艣nie. Przeci臋tny wzrost dla 175 pa艅stw o kt贸rych dost臋pne s膮 dane wyni贸s艂 11,3 punktu procentowego, zatem prawie dok艂adnie tyle, co w Polsce.

Noworoczne targi zdrowotne

Okres zawierania i przed艂u偶ania kontrakt贸w mi臋dzy NFZem a jednostkami opieki zdrowotnej jest tradycyjnie czasem wyj膮tkowo burzliwym (zw艂aszcza dla niekt贸rych pacjent贸w). Nie wnikaj膮c szczeg贸艂owo w przedmiot sporu (jest to z艂o偶ona gra interes贸w), warto zwr贸ci膰 uwag臋 na bardzo nier贸wnomierny zasi臋g geograficzny przejaw贸w tego konfliktu. W mediach i na stronie Porozumienia Zielonog贸rskiego mo偶na znale藕膰 map臋, pokazuj膮c膮 jaka cz臋艣膰 POZ贸w w poszczeg贸lnych wojew贸dztwach odm贸wi艂a 艣wiadcze艅 na nowych zasadach. My聽 z kolei postanowili艣my zrobi膰 takie zestawienie dla miast wojew贸dzkich (wykres poni偶ej, dane ze stron oddzia艂贸w wojew贸dzkich NFZ, stan na 3.1.2015), kt贸ry pozwala pokaza膰 pewien rzadko podkre艣lany aspekt przebiegu tego sporu.

Odsetek POZ贸w, kt贸re zawar艂y umow臋Jak wida膰 przejawy wspomnianego konfliktu instytucjonalnego s膮 niezwykle mocno zr贸偶nicowane pomi臋dzy du偶ymi miastami Polski (niewielka entropia konfliktu). Spo艣r贸d 18 stolic wojew贸dzkich, w 9 艣wiadczenia wed艂ug nowych zasad zgodzi艂y si臋 prowadzi膰 wszystkie lub prawie wszystkie POZ. Z kolei w 5 innych zakres sprzeciwu 艣wiadczeniodawc贸w mo偶na oceni膰 jako du偶y lub bardzo du偶y – wynosi od 45 do 67%. Ostatnie cztery miasta – Lublin, Rzesz贸w, Gda艅sk i Opole to przypadki po艣rednie, gdzie akcja sprzeciwu ani nie wygas艂a, ani nie osi膮gn臋艂a bardzo dotkliwego poziomu (zamkni臋tych by艂o mi臋dzy 14 a 32% POZ贸w).

Tak du偶e zr贸偶nicowanie geograficzne stanowi interesuj膮c膮 zagadk臋. W przypadku r贸偶nic regionalnych kluczowym czynnikiem jest oczywi艣cie si艂a Porozumienia Zielonog贸rskiego (mi臋dzy innymi dlatego w Wielkopolsce 100% przychodni zacz臋艂o prac臋 zaraz po Nowym Roku). By膰 mo偶e da si臋 jednak znale藕膰 r贸wnie偶 inne uwarunkowania tych r贸偶nic, patrz膮c w艂a艣nie na najwi臋ksze miasta.

Po pierwsze warto zauwa偶y膰, 偶e jest to jeden z tych konflikt贸w, kt贸ry w niewielkim stopniu zwi膮zany jest z podzia艂em politycznym. Mo偶na by podejrzewa膰, 偶e “bunt” lekarzy rodzinnych mo偶e by膰 szczeg贸lnie silny tam, gdzie w generalnej populacji istnieje niski poziom poparcia dla partii rz膮dz膮cej, zw艂aszcza, 偶e to ona desygnowa艂a Ministra Zdrowia. Nie znajduje to potwierdzenia. Korelacja mi臋dzy zakresem protestu a poparciem dla PO w wyborach 2011 roku jest do艣膰 s艂aba, wynosi zaledwie -0,14. Zreszt膮 rzut oka na map臋 nie pozostawia z艂udze艅, 偶e konflikt ten nie ma jednoznacznego politycznie charakteru – warto pami臋ta膰, 偶e par臋 lat temu PZ blisko wsp贸艂pracowa艂o z rz膮dem koalicji PO-PSL.

Jest natomiast jeden inny wa偶ny czynnik, kt贸ry warto chyba podkre艣li膰 – jest nim poziom urbanizacji. Korelacja mi臋dzy wielko艣ci膮 miasta wojew贸dzkiego a zakresem tamtejszego protestu wynosi -0,39 (zob. wykres poni偶ej). Innymi s艂owy, w wielkich miastach by艂o znacznie mniejsze prawdopodobie艅stwo, 偶e po Nowym Roku zamkni臋tych pozostanie wiele przychodni. Dlaczego tak si臋 sta艂o? Dlaczego to tu PZ mia艂o mniejsz膮 si艂臋 wp艂ywu? Wydaje si臋, 偶e wyja艣nienie mo偶e by膰 zwi膮zane z wielko艣ci膮 rynku us艂ug medycznych. W du偶ych miastach, gdzie oferta us艂ug medycznych jest bogata, silniej dzia艂aj膮 mechanizmy rynkowe. Je艣li jedna przychodnia nie przyjmie pacjent贸w, we藕mie ich inna. Warunki trudne do przyj臋cia dla jednego 艣wiadczeniodawcy s膮 do zaakceptowania dla innego. W efekcie protestowi trudniej osi膮gn膮膰 mas臋 krytyczn膮 – dop贸ki warunki proponowane przez NFZ nie b臋d膮 zupe艂nie nieakceptowalne dla zdecydowanej wi臋kszo艣ci, op贸r wzgl臋dnie szybko si臋 za艂amie. W mniejszych miejscowo艣ciach, zw艂aszcza tam gdzie federacja 艣wiadczeniodawc贸w ma wzgl臋dnie du偶e wp艂ywy, protest jest znacznie bardziej dotkliwy, a zarazem skuteczny – mniejsze jest prawdopodobie艅stwo “wy艂amania si臋” pojedynczych podmiot贸w. Pokazuje to, jaka jest (ceteris paribus) relacja pomi臋dzy si艂膮 grup nacisku a stopniem rynkowo艣ci otoczenia. To mi臋dzy innymi dlatego w najgorszej sytuacji na pocz膮tku stycznia znale藕li si臋 pacjenci w Zambrowie i okolicach, a w najlepszej ci w Poznaniu i Warszawie.Urbanizacja a si艂a nacisku PZ

Frekwencja w wyborach do sejmik贸w

Mimo, 偶e PKW og艂osi艂a ju偶 oficjalnie jak wygl膮da podzia艂 mandat贸w w wyborach samorz膮dowych do rad i sejmik贸w, to wci膮偶 nie znamy dok艂adnych danych o liczbie wydanych kart, oddanych g艂os贸w i g艂osach niewa偶nych. Od dnia wybor贸w na stronie PKW mo偶emy znale藕膰 jedynie cz臋艣ciowe dane o frekwencji – z godziny 17:30. W oczekiwaniu na kolejne dane, kt贸re mog膮 by膰 przedmiotem ciekawych analizy, stworzyli艣my przy pomocy prostego, darmowego narz臋dzia map臋 frekwencji g艂os贸w wa偶nych w wyborach do sejmik贸w (poni偶ej).

G艂osy wa偶ne, sejmiki

Liczba oddanych g艂os贸w wa偶nych w wyborach do sejmik贸w wojew贸dztw w stosunku do liczby os贸b uprawnionych do glosowania (w %)

Jak wida膰 “wa偶na frekwencja” w wyborach do sejmik贸w (39,7%) by艂a do艣膰 odleg艂a od 艂膮cznej frekwencji wybor贸w samorz膮dowych, kt贸ra – jak podano – wynios艂a 47,4%. W wojew贸dztwie opolskim na radnych wojew贸dzkich odda艂o g艂osy niespe艂na 35% uprawnionych. Sytuacja wygl膮da podobnie we wszystkich wojew贸dztwach Polski zachodniej. Z kolei w 艣wi臋tokrzyskim pad艂o prawie 45% wa偶nych g艂os贸w. Z ciekawo艣ci膮 wypada oczekiwa膰 na dok艂adne dane o g艂osach niewa偶nych, poniewa偶 dopiero w贸wczas dowiemy si臋 wi臋cej o wyj膮tkowych problemach, jakie wyst膮pi艂y w trakcie tych wybor贸w (dotyczy艂y zar贸wno procedury g艂osowania, jak sposobu liczenia g艂os贸w oraz ich publikacji). Na razie podano jedynie, 偶e w skali kraju w wyborach do sejmik贸w oddano 17,9% g艂os贸w niewa偶nych. W zestawieniu z liczb膮 g艂os贸w wa偶nych i liczb膮 uprawnionych oznacza艂oby to, 偶e 艂膮czna frekwencja wynios艂a nie mniej ni偶 48,4% (30 356 100 uprawnionych, 12 061 247 g艂os贸w wa偶nych, a zatem oko艂o 2 635 045 g艂os贸w musia艂o by膰 niewa偶nych, co daje razem 14 696 292 g艂os贸w oddanych). Liczba ta r贸偶ni si臋 od oficjalnie og艂oszonej frekwencji o ca艂y punkt procentowy, wi臋c nie mo偶e by膰 jedynie rezultatem zaokr膮gle艅.

Takie niewielkie r贸偶nice mog膮 mie膰 r贸偶ne przyczyny (np. wyniesione karty, b艂臋dy w sprawozdaniach), ale dopiero pe艂na dost臋pno艣膰 danych pozwoli艂aby rozwia膰 r贸偶ne w膮tpliwo艣ci. Warto bowiem wspomnie膰, 偶e geograficzne korelacje dotycz膮ce wynik贸w, frekwencji i b艂臋d贸w s膮 jedn膮 ze standardowych procedur wykrywania nieprawid艂owo艣ci wyborczych, co ilustruj膮 analizy przeprowadzone przez Kobaka, Szpilkina i Pszenicznikowa dla wybor贸w 2011-12 w Rosji (zob. http://arxiv.org/pdf/1205.0741.pdf). Istotnym elementem monitoringu wybor贸w jest wi臋c pe艂na dost臋pno艣膰 danych o ich przebiegu.